Uwielbiam ryby... mogłabym je jeść codziennie, w każdej postaci. Najbardziej lubię, gdy mam do czynienia z naprawdę dobrymi i świeżymi produktami - i czasem zamawiam sobie coś specjalnego... tylko po to by kogoś zaskoczyć ;)
Filetowanie soli jest prostsze niż się to może wydawać - po tutorialu i kilku sprawionych okazach można wręcz robić to z zamkniętymi oczyma ;)
Sola fantastycznie komponuje się z sosem z owoców morza... Bardzo polecam to połączenie! To prawdziwy afrodyzjak ;)
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania chleb, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania chleb, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
sobota, 19 listopada 2016
poniedziałek, 9 listopada 2015
Szaszłyki z kaczki i warzyw na trawie cytrynowej
Lekko orientalna kuchnia to coś, co lubię najbardziej. Chrupiące sajgonki powodują u mnie ślinotok, a o zupie bambusowej marzę niemal codziennie. Jednak najbardziej moją wyobraźnię porusza kaczka przygotowana na sposób orientalny ;)
Oto jeden z prostszych sposobów na aromatyczne danie z piersią kaczki, czyli przepyszne, grillowane szaszłyki na trawie cytrynowej... Lekko chrupiące warzywa, cytryna, ciemny chleb i ciemne piwo i kolacja w stylu fusion gotowa ;)
Oto jeden z prostszych sposobów na aromatyczne danie z piersią kaczki, czyli przepyszne, grillowane szaszłyki na trawie cytrynowej... Lekko chrupiące warzywa, cytryna, ciemny chleb i ciemne piwo i kolacja w stylu fusion gotowa ;)
czwartek, 3 kwietnia 2014
Tarta chlebowa z farszem ruskim, papryką i jajkami
Lubicie tarty i zapiekanki? My bardzo lubimy... :) Bo nie ma to jak konkretny "trójkącik" z pysznym, dobrze doprawionym farszem...
Wystarczy chleb tostowy graham, będące zawsze pod ręką dobre jajka, ziemniaki, cebula i kostka twarogu oraz kilka składników znalezionych w lodówce (jak paczka wędzonego bekonu, papryka i reszta kaparków), by stworzyć coś wyjątkowego. Z "resztek" powstało pyszne, kolorowe danie, które wystarczyło nam na obiad i kolację :)
Z pewnością powtórzę to połączenie i szczerze je polecam wszystkim na zbliżające się Święta Wielkanocne. Danie można podać na sałacie, posypać świeżym szczypiorkiem lub połączyć z sosem jogurtowym lub pomidorowym.
Wystarczy chleb tostowy graham, będące zawsze pod ręką dobre jajka, ziemniaki, cebula i kostka twarogu oraz kilka składników znalezionych w lodówce (jak paczka wędzonego bekonu, papryka i reszta kaparków), by stworzyć coś wyjątkowego. Z "resztek" powstało pyszne, kolorowe danie, które wystarczyło nam na obiad i kolację :)
Z pewnością powtórzę to połączenie i szczerze je polecam wszystkim na zbliżające się Święta Wielkanocne. Danie można podać na sałacie, posypać świeżym szczypiorkiem lub połączyć z sosem jogurtowym lub pomidorowym.
piątek, 31 stycznia 2014
Prosty chleb z ziarnami słonecznika
Jest jedna rzecz, którą robimy zdecydowanie zbyt rzadko... jest to pieczenie chleba.
Nie ma chyba lepszego i mocniej kojarzącego się z domem zapachu niż zapach ciepłego chleba wyjmowanego z piekarnika. I miło było poczuć go u siebie po dosyć długim czasie... :)
Oto mini chlebki, które są tak proste, że można je piec codziennie.
Nie ma chyba lepszego i mocniej kojarzącego się z domem zapachu niż zapach ciepłego chleba wyjmowanego z piekarnika. I miło było poczuć go u siebie po dosyć długim czasie... :)
Oto mini chlebki, które są tak proste, że można je piec codziennie.
niedziela, 26 stycznia 2014
Jajka po benedyktyńsku
Kojarzą się ze śniadaniem w dobrej restauracji (najczęściej hotelowej). Przez niektórych uznawane za pyszne, choć niewykonalne w domowych warunkach (to rzecz jasna mit:)), dla innych są ulubionym śniadaniem odświętnym. Najlepiej przygotowywać je dla 2-3 osób, gdyż - mimo wszelkich walorów - są dosyć pracochłonne. Proszę Państwa - oto jajka po benedyktyńsku.
Przygotowałam je na specjalne życzenie Agi (którą w tym miejscu pozdrawiam :)). Spełniły swe zadanie - nasyciły i zachwyciły. Wszystkich, którzy chcą zrobić podobne wrażenie zachęcam do próbowania i przygotowania ich w domu. Ilu kucharzy tyle sposobów na ich gotowanie, przyprawianie, podawanie itp... ale wydaje mi się, że ten poniższy należy do łatwiejszych :D
Przygotowałam je na specjalne życzenie Agi (którą w tym miejscu pozdrawiam :)). Spełniły swe zadanie - nasyciły i zachwyciły. Wszystkich, którzy chcą zrobić podobne wrażenie zachęcam do próbowania i przygotowania ich w domu. Ilu kucharzy tyle sposobów na ich gotowanie, przyprawianie, podawanie itp... ale wydaje mi się, że ten poniższy należy do łatwiejszych :D
poniedziałek, 23 grudnia 2013
Krem z kukurydzy z serem pleśniowym, tymiankowymi grzankami i olejem rzepakowym
Zupa swym energetyzującym kolorem przywołuje wspomnienie lata i rozgrzewa od środka. Czegoś takiego nam było trzeba w ostatnich dniach (a teraz w końcu mamy czas, żeby nadrobić zaległości!:)). Co prawda tym razem kukurydza jest z puszki, ale i z takiej może powstać pyszna, aromatyczna zupa.
Wzbogaciłam tę zupę curry i chilli, które mają tę cudowną, rozgrzewającą właściwość. Tymiankowe grzanki i ser lazur są tylko lekkim dopełnieniem :)
Oczywiście w zupie nie mogło zabraknąć zdrowego, tłuszczowego dodatku - oleju rzepakowego. Olej rzepakowy jest naturalnym źródłem kwasów omega-3 i dlatego m.in dzięki zupom takim jak ta nasze serca będą zdrowsze :)
Wzbogaciłam tę zupę curry i chilli, które mają tę cudowną, rozgrzewającą właściwość. Tymiankowe grzanki i ser lazur są tylko lekkim dopełnieniem :)
Oczywiście w zupie nie mogło zabraknąć zdrowego, tłuszczowego dodatku - oleju rzepakowego. Olej rzepakowy jest naturalnym źródłem kwasów omega-3 i dlatego m.in dzięki zupom takim jak ta nasze serca będą zdrowsze :)
środa, 28 sierpnia 2013
Festiwal Smaku w Grucznie 2013 - migawki
To już rytuał. Może się walić i palić, M. może być lekko kontuzjowany, a ja mogę mieć tyle pracy, że nie mogę się spod niej wykopać, ale do Gruczna musimy jechać. Ja próbuję nowych serów, M. kupuje kilka litrów miodu i olej lniany. Jemy coś dobrego (np. pyry z gzikiem) i zaopatrujemy się w kilka pyszności - nowe piwo Czarny Bez z browaru Amber, kozie sery z Kaszubskiej Kozy, kawałek owczego mazuriano z Rancho Frontiera, przyprawy, chleb, miodową polędwiczkę. Spotkamy fajnych ludzi, robiących to, co lubią i co także my lubimy... dobre jedzenie.
Chociaż z roku na rok wydaje nam się, że ludzi jest więcej i coraz trudniej zaparkować, to mimo to twierdzimy, że warto wybrać się do Gruczna. Kto raz był - tego nie trzeba przekonywać. Kto jeszcze nie był - niech za rok wpisze sobie ten jeden z sierpniowych weekendów w grafik i przyjedzie w Dolinę Dolnej Wisły, by zjeść i wypić coś dobrego. I oczywiście zabrać ze sobą trochę zapasów na długie jesienne i zimowe wieczory :)
Chociaż z roku na rok wydaje nam się, że ludzi jest więcej i coraz trudniej zaparkować, to mimo to twierdzimy, że warto wybrać się do Gruczna. Kto raz był - tego nie trzeba przekonywać. Kto jeszcze nie był - niech za rok wpisze sobie ten jeden z sierpniowych weekendów w grafik i przyjedzie w Dolinę Dolnej Wisły, by zjeść i wypić coś dobrego. I oczywiście zabrać ze sobą trochę zapasów na długie jesienne i zimowe wieczory :)
poniedziałek, 15 lipca 2013
Gofry z parmezanem i dymką / gofrowa kanapka
Gofrowy weekend - muszę dodać, że zaplanowany. Sprzęt pożyczony, rękawy zakasane, a wszystko przez jedno zdjęcie, które gdzieś w zeszłym tygodniu rzuciło mi się w oczy i zupełnie zmieniło wyobrażenie o gofrach. Jonathan z The Candid Apetit zeserwował u siebie "Fried Chicken and Waffle Sandwiches" i już nic nie było takie samo. Znacie to uczucie, gdy widzicie jakieś zdjęcie i nie spoczniecie, dopóki tego nie przygotujecie? Tak było tym razem...
Na początku chciałam zrobić je dokładnie tak samo, ale brak sera cheddar w okolicznych sklepach skutecznie mnie zniechęcił :) Był włoski parmezan w lodówce i świeży dymka prosto z targu - powędrowały do ciasta. We wnętrzu gofrowej kanapki swoje miejsce znalazły kotleciki z indyka w chrupiącej, kukurydzianej panierce, ser lazur, sos miodowo-musztardowy i warzywa, które były pod ręką. To dopiero uczta! Polecam wszystkim, którzy chcą zachwycić znajomych na domówkach :)
Te gofry są lekko słodkie i lekko słone, z wyczuwalnym akcentem gruboziarnistego pieprzu. Zachowują się trochę jak biały chleb - niestety nie są chrupiące (choć można je podpiec w piekarniku), są za to bardzo puszyste (łatwo je "spłaszczyć":)) i trzeba je jeść możliwie na świeżo (to akurat zaleta:)).
Na początku chciałam zrobić je dokładnie tak samo, ale brak sera cheddar w okolicznych sklepach skutecznie mnie zniechęcił :) Był włoski parmezan w lodówce i świeży dymka prosto z targu - powędrowały do ciasta. We wnętrzu gofrowej kanapki swoje miejsce znalazły kotleciki z indyka w chrupiącej, kukurydzianej panierce, ser lazur, sos miodowo-musztardowy i warzywa, które były pod ręką. To dopiero uczta! Polecam wszystkim, którzy chcą zachwycić znajomych na domówkach :)
Te gofry są lekko słodkie i lekko słone, z wyczuwalnym akcentem gruboziarnistego pieprzu. Zachowują się trochę jak biały chleb - niestety nie są chrupiące (choć można je podpiec w piekarniku), są za to bardzo puszyste (łatwo je "spłaszczyć":)) i trzeba je jeść możliwie na świeżo (to akurat zaleta:)).
poniedziałek, 1 lipca 2013
Pieczeń z polędwiczki w kanapce
Jak u mamy - taki tytuł nosi krótki artykuł, który napisałyśmy do 6. nr magazynu "iAM". Czerwiec - już po Dniu Matki i Dniu Dziecka - był miesiącem celebrowania tych najbliższych relacji. Koniec szkoły był początkiem wyjazdów, pikników i posiłków na świeżym powietrzu. Chłodnik, kanapka z pieczonym mięsem, zimny kompot i ciasto z rabarbarem - to czerwcowe smaki ze wspomnień... a my chcemy jeszcze w lipcu trochę kulinarnie powspominać :)
Smak kanapek z pieczenią od mamy pamiętamy bardzo dobrze... wtedy nie były naszym przysmakiem (wszak nie istniało nic lepszego od żółtego sera z dziurami;)), ale teraz coraz częściej doceniamy tamte frykasy i przywołujemy je na swój własny sposób. Zamiast schabu, który często piekli nasi rodzice, zrobiłyśmy polędwiczkę - to porcja na kanapki w sam raz na 2-3 dni dla dwóch osób. Możecie ją upiec, włożyć do tortilli lub w kanapkę podobną do naszej i zabrać na piknik. Będzie pysznie!
Smak kanapek z pieczenią od mamy pamiętamy bardzo dobrze... wtedy nie były naszym przysmakiem (wszak nie istniało nic lepszego od żółtego sera z dziurami;)), ale teraz coraz częściej doceniamy tamte frykasy i przywołujemy je na swój własny sposób. Zamiast schabu, który często piekli nasi rodzice, zrobiłyśmy polędwiczkę - to porcja na kanapki w sam raz na 2-3 dni dla dwóch osób. Możecie ją upiec, włożyć do tortilli lub w kanapkę podobną do naszej i zabrać na piknik. Będzie pysznie!
środa, 26 czerwca 2013
Śniadanioteka - odc. 2
Oto reaktywacja zapomnianej śniadanioteki (odcinek 1 - klik), czyli cyklu zbierającego garści pysznych i urozmaiconych śniadań. Jest coś na ciepło i zimno, coś na pogodę i niepogodę. Na tyle proste, że można to zmieścić w 1-2 zdaniach (i jednej siatce z zakupami). Tutaj nie ma przepisów - są tylko inspiracje, które pojawiły się na naszej facebookowej ścianie, a nie znalazły kontynuacji w przepisach na blogu.
Chcemy odkurzyć ten cykl i ze zdwojoną, siostrzaną siłą i częściej podsyłać Wam inspiracje śniadaniowe. W końcu śniadanie to najprawdopodobniej najważniejszy posiłek dnia :) Zapraszamy!
czwartek, 3 stycznia 2013
Podsumowanie + crème brûlée z piernikiem
2012 rok był pełen wrażeń i zmian. Za tydzień miną 2 lata od kiedy "oficjalnie" prowadzimy Paletę Smaku. Próbujemy nowych rzeczy i wciąż się uczymy - gotować (bardzo szybko) i fotografować (trochę wolniej). Mamy swoje małe sukcesy - i nadzieję, że kolejne przed nami. Są też plany i wyzwania, zwłaszcza te codzienne - te, dzięki którym wciąż udaje nam się pogodzić pracę z pasją... a czasami (coraz częściej) je połączyć. Pomysłów jest wiele, czasu na ich wcielanie w życie trochę mniej :)
Zeszły rok zaczął się z impetem, ale początkowe założenie Izki - przepis na każdy dzień w roku - został szybko zweryfikowany przez zmianę priorytetów. Jak dojdziecie do końca listy zrozumiecie dlaczego :)
Zeszły rok zaczął się z impetem, ale początkowe założenie Izki - przepis na każdy dzień w roku - został szybko zweryfikowany przez zmianę priorytetów. Jak dojdziecie do końca listy zrozumiecie dlaczego :)
środa, 21 listopada 2012
Ślimaki drożdżowe z masłem czosnkowo-pietruszkowym
Nie pamiętam kiedy ostatni raz piekłam chleb, ale bułki... oj tak, co jakiś czas, popołudniową lub wieczorną porą dopada mnie ochota na świeże, ciepłe pieczywo, najlepiej z jakimś smakowym dodatkiem. Te ślimaczki sprawdzają się wtedy idealnie - są pyszne, maślane i idealnie czosnkowe... Pierwszego jem jeszcze gorącego, odrywając palcami małe kawałeczki. A do śniadania... niewiele pozostaje :) Gorąco Wam polecam!
SKŁADNIKI:
PRZYGOTOWANIE:
1. W dużym płaskim garnku lekko podgrzać mleko (ma być ciepłe, ale nie gorące!), dodać masło, cukier, sól i drożdże. Dobrze wymieszać trzepaczką.
2. Wbić dwa jajka i jeszcze raz wymieszać.
3. Do garnka dodać 480 g mąki, przemieszać dłońmi.
4. Wyłożyć ciasto na oprószony mąką blat i wyrobić - można podsypać mąką, nie powinno się kleić do rąk.
5. Umieścić na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, wierzch posmarować oliwą i przykryć bawełnianą ściereczką. Odstawić w ciepłe miejsce - ja wstawiłam do ciepłego, ale wyłączonego piekarnika na 30 minut.
6. W tym czasie masło zmieszać z posiekaną natką, roztartym lub posiekanym czosnkiem oraz doprawić szczypta soli i pieprzu. Zostawić w temp. pokojowej.
7. Po 30 minutach wyciągnąć ciasto na oprószony mąką blat i rozwałkować na prostokąt ok. 35 x 25 cm, rozsmarować na całej powierzchni masłem czosnkowym, zostawiając marginesy 1,5 cm od brzegu i zwinąć wzdłuż w rulon.
8. Następnie pokroić na ok. 3 cm kawałki. Układać je w odstępach na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce lub w formie żaroodpornej (jeśli chcecie uzyskać efekt "sklejenia" jak u mnie można wykorzystać dużą - ok. 30 cm okrągłą formę do tarty).
9. Wstawić ponownie na 15-20 minut do wyłączonego, ciepłego piekarnika, by lekko podrosły.
10. Wyciągnąć, posmarować żółtkiem przy użyciu pędzelka.
11. Włączyć piekarnik na 170 stopni i piec 20 minut.
Podawać lekko ciepłe z ulubionymi dodatkami. Zimne można podgrzać w piekarniku.
SKŁADNIKI:
- 200 ml mleka
- 80 g masła 82%
- 1 płaska łyżka cukru
- 1 płaska łyżeczka soli
- 1/4 kostki drożdży (25 gramów)
- 2 jajka (+1 żółtko)
- 480 g mąki pszennej tortowej + do podsypania
- 1 łyżka oliwy (np czosnkowej)
- 80 g miękkiego masła 82%
- 3 ząbki czosnku
- 1 łyżka posiekanej świeżej natki pietruszki
- szczypta soli i pieprzu
PRZYGOTOWANIE:
1. W dużym płaskim garnku lekko podgrzać mleko (ma być ciepłe, ale nie gorące!), dodać masło, cukier, sól i drożdże. Dobrze wymieszać trzepaczką.
2. Wbić dwa jajka i jeszcze raz wymieszać.
3. Do garnka dodać 480 g mąki, przemieszać dłońmi.
4. Wyłożyć ciasto na oprószony mąką blat i wyrobić - można podsypać mąką, nie powinno się kleić do rąk.
5. Umieścić na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, wierzch posmarować oliwą i przykryć bawełnianą ściereczką. Odstawić w ciepłe miejsce - ja wstawiłam do ciepłego, ale wyłączonego piekarnika na 30 minut.
6. W tym czasie masło zmieszać z posiekaną natką, roztartym lub posiekanym czosnkiem oraz doprawić szczypta soli i pieprzu. Zostawić w temp. pokojowej.
7. Po 30 minutach wyciągnąć ciasto na oprószony mąką blat i rozwałkować na prostokąt ok. 35 x 25 cm, rozsmarować na całej powierzchni masłem czosnkowym, zostawiając marginesy 1,5 cm od brzegu i zwinąć wzdłuż w rulon.
8. Następnie pokroić na ok. 3 cm kawałki. Układać je w odstępach na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce lub w formie żaroodpornej (jeśli chcecie uzyskać efekt "sklejenia" jak u mnie można wykorzystać dużą - ok. 30 cm okrągłą formę do tarty).
9. Wstawić ponownie na 15-20 minut do wyłączonego, ciepłego piekarnika, by lekko podrosły.
10. Wyciągnąć, posmarować żółtkiem przy użyciu pędzelka.
11. Włączyć piekarnik na 170 stopni i piec 20 minut.
Podawać lekko ciepłe z ulubionymi dodatkami. Zimne można podgrzać w piekarniku.
czwartek, 13 września 2012
Śniadanioteka - odc. 1
Na jednym biegunie jest zawsze poranny pośpiech - czasem zbyt późna pobudka, zbyt mała zawartość lodówki lub brak świeżego pieczywa. Na drugim biegunie jest poranny głód - zjadłabym / zjadłbym coś pysznego. Ja również - tylko co?
Dla nas najlepsze śniadanie to śniadanie kolorowe, możliwie szybkie w przygotowaniu, takie, po którym czujemy, że nowy dzień będzie po prostu dobry, ale chyba zbyt często zdarza nam się połykać coś w biegu lub wychodzić z domu bez pierwszego posiłku. Żeby się trochę zmobilizować postanowiłyśmy zebrać nasze śniadaniowe migawki w "teczki" - kilka śniadań raz w miesiącu w jednym w wpisie. Powstanie z tego śniadanioteka - dla nas dokumentacja, że nie jest tak źle, dla Was, być może, zbiór inspiracji :)
Odcinek pierwszy to kilka wiosenno-letnich śniadaniowych migawek, którymi już dzieliłyśmy się z Wami na facebooku. Niech śniadaniowa moc będzie także z Wami!
Talerze obfitości czyli: grzanki, pomidory, ogórki (małosolne i szklarniowe), rzodkiewki, papryka, szczypiorek, cebulka, twarożek z rzodkiewką i szczypiorkiem, owoce i kawa oczywiście.
Warszawskie drugie śniadanie czyli chleb z oliwkami i rozmarynem z Charlotte, twarożek i wędzony łosoś + mocna kawa.
Grillowane brzoskwinie ufo z konfiturą malinową, miodem i listkami mięty.
Śniadanie do łóżka: zupełnie nieidealne kanapki z sałatą, cheddarem, szynką, salami i rzodkiewką i omlet na maśle ze szczypiorkiem + kawa z pianką.
Pełnoziarniste naleśniki z jagodami, porzeczkami i miodem.
Jogurt naturalny z malinami i syropem klonowym.
Drugie śniadanie w górach: bundz naturalny, malinowy pomidor i oregano.
Dzisiejsze śniadanie: jajka (z podwójnymi żółtkami;)) sadzone na pomidorach (świeżych i suszonych) i boczku + sałata i kiełki.
Dla nas najlepsze śniadanie to śniadanie kolorowe, możliwie szybkie w przygotowaniu, takie, po którym czujemy, że nowy dzień będzie po prostu dobry, ale chyba zbyt często zdarza nam się połykać coś w biegu lub wychodzić z domu bez pierwszego posiłku. Żeby się trochę zmobilizować postanowiłyśmy zebrać nasze śniadaniowe migawki w "teczki" - kilka śniadań raz w miesiącu w jednym w wpisie. Powstanie z tego śniadanioteka - dla nas dokumentacja, że nie jest tak źle, dla Was, być może, zbiór inspiracji :)
Odcinek pierwszy to kilka wiosenno-letnich śniadaniowych migawek, którymi już dzieliłyśmy się z Wami na facebooku. Niech śniadaniowa moc będzie także z Wami!
Talerze obfitości czyli: grzanki, pomidory, ogórki (małosolne i szklarniowe), rzodkiewki, papryka, szczypiorek, cebulka, twarożek z rzodkiewką i szczypiorkiem, owoce i kawa oczywiście.
Warszawskie drugie śniadanie czyli chleb z oliwkami i rozmarynem z Charlotte, twarożek i wędzony łosoś + mocna kawa.
Grillowane brzoskwinie ufo z konfiturą malinową, miodem i listkami mięty.
Śniadanie do łóżka: zupełnie nieidealne kanapki z sałatą, cheddarem, szynką, salami i rzodkiewką i omlet na maśle ze szczypiorkiem + kawa z pianką.
Pełnoziarniste naleśniki z jagodami, porzeczkami i miodem.
Jogurt naturalny z malinami i syropem klonowym.
Drugie śniadanie w górach: bundz naturalny, malinowy pomidor i oregano.
Dzisiejsze śniadanie: jajka (z podwójnymi żółtkami;)) sadzone na pomidorach (świeżych i suszonych) i boczku + sałata i kiełki.
czwartek, 30 sierpnia 2012
Festiwal Smaku w Grucznie 2012 - migawki
Gruczno. Żeby mu się lepiej przyjrzeć warto pojechać w innym niż festiwalowym czasie, posłuchać bzyczących pszczół i odpocząć na łonie natury.
W czasie festiwalowym ludzi jest bardzo dużo, atmosfera zupełnie inna - pachnie chlebem, wędzonymi mięsami, jest trochę za głośno, ale bardzo wesoło. I upalnie - już trzeci rok z rzędu. Najdłuższe kolejki prowadzą do naturalnych lodów z Koronowa, piwa z browaru Amber i napojów - tłoczonych soków i fantastycznego napoju na bazie syropu z kwiatów czarnego bzu od pana Hieronima Błażejaka (z lodem, który był na wagę złota;)). Uwielbiam tam jeździć - próbować serów i miodów, wybierać chleb i nalewki. To jest po prostu święto dla wszystkich, którzy uwielbiają jeść tradycyjne i naturalne pyszności... raz w roku, w niepowtarzalnym klimacie Gruczna.
Ulubione miejsce? Alejka serów - im więcej mam gotówki tym więcej kupuję... Rancho Frontiera, Kozie Łomnickie, Osada Burego Misia, Sery Grądzkie od pana Marka itd. Można tam wydać majątek.
W tym roku do mojego peletonu smaków dołączył także chleb serwatkowy - delikatny i wyjątkowy oraz zaskakująco pyszna polędwiczka miodowa od J.M. Spychalskich. Takie rarytasy trudno tak po prostu kupić, więc w przyszłym roku koniecznie zaplanujcie sobie podróż na prawdziwe święto smakoszy - do Gruczna.
Oto kilka tegorocznych migawek:
Można było zobaczyć takie uśmiechnięte twarze :) W tym roku pod namiotem dzieci mogły wziąć udział w ciekawych warsztatach - m.in. z tym panem.
Moja ulubiona alejka... Zdjęć mało, dużo próbowania. Znów nie kupiłam koziej chałwy (skończyła się). Pan Rusłan z Rancha Frontiera jak co roku uśmiechnięty :) Bardzo bardzo lubię to stoisko.
Chleby na liściach chrzanu, wielkie bochny zakwasowców i serwatkowy chleb, o którym już wspominałam... i jak tu zrezygnować z tak dobrego pieczywa? :)
Nalewki od pana Hieronima Błażejaka to klasa sama w sobie. Jeśli będziecie mieć okazję kiedykolwiek ich spróbować to polecam (chociaż bywają mocne:)). My uwielbiamy np. nalewkę z kwiatów czarnego bzu.
Oto polędwiczki miodowe - po powrocie żałowałyśmy, że nie kupiłyśmy więcej :)
Izka upodobała sobie również takie stworzenia do fotografowania... :)
I ja - chłodzę się napojem z kwiatów czarnego bzu z miętą i lodem (podwójnym:))
O tym kto w tym roku zdobył nagrody możecie się dowiedzieć np. z bloga Artura.
Małgosi dziękuję za miłe spotkanie i "współprelekcję" na śniadaniu prasowym :)
W czasie festiwalowym ludzi jest bardzo dużo, atmosfera zupełnie inna - pachnie chlebem, wędzonymi mięsami, jest trochę za głośno, ale bardzo wesoło. I upalnie - już trzeci rok z rzędu. Najdłuższe kolejki prowadzą do naturalnych lodów z Koronowa, piwa z browaru Amber i napojów - tłoczonych soków i fantastycznego napoju na bazie syropu z kwiatów czarnego bzu od pana Hieronima Błażejaka (z lodem, który był na wagę złota;)). Uwielbiam tam jeździć - próbować serów i miodów, wybierać chleb i nalewki. To jest po prostu święto dla wszystkich, którzy uwielbiają jeść tradycyjne i naturalne pyszności... raz w roku, w niepowtarzalnym klimacie Gruczna.
Ulubione miejsce? Alejka serów - im więcej mam gotówki tym więcej kupuję... Rancho Frontiera, Kozie Łomnickie, Osada Burego Misia, Sery Grądzkie od pana Marka itd. Można tam wydać majątek.
W tym roku do mojego peletonu smaków dołączył także chleb serwatkowy - delikatny i wyjątkowy oraz zaskakująco pyszna polędwiczka miodowa od J.M. Spychalskich. Takie rarytasy trudno tak po prostu kupić, więc w przyszłym roku koniecznie zaplanujcie sobie podróż na prawdziwe święto smakoszy - do Gruczna.
Oto kilka tegorocznych migawek:
Można było zobaczyć takie uśmiechnięte twarze :) W tym roku pod namiotem dzieci mogły wziąć udział w ciekawych warsztatach - m.in. z tym panem.
Moja ulubiona alejka... Zdjęć mało, dużo próbowania. Znów nie kupiłam koziej chałwy (skończyła się). Pan Rusłan z Rancha Frontiera jak co roku uśmiechnięty :) Bardzo bardzo lubię to stoisko.
Chleby na liściach chrzanu, wielkie bochny zakwasowców i serwatkowy chleb, o którym już wspominałam... i jak tu zrezygnować z tak dobrego pieczywa? :)
Nalewki od pana Hieronima Błażejaka to klasa sama w sobie. Jeśli będziecie mieć okazję kiedykolwiek ich spróbować to polecam (chociaż bywają mocne:)). My uwielbiamy np. nalewkę z kwiatów czarnego bzu.
Oto polędwiczki miodowe - po powrocie żałowałyśmy, że nie kupiłyśmy więcej :)
Izka upodobała sobie również takie stworzenia do fotografowania... :)
I ja - chłodzę się napojem z kwiatów czarnego bzu z miętą i lodem (podwójnym:))
O tym kto w tym roku zdobył nagrody możecie się dowiedzieć np. z bloga Artura.
Małgosi dziękuję za miłe spotkanie i "współprelekcję" na śniadaniu prasowym :)
środa, 18 lipca 2012
Crostini w trzech wersjach / + pierwszy film!
Włochy najbardziej kojarzą mi się z pomidorami, truflami, oliwą, czosnkiem, fenkułem, orzeszkami pinii... z pastą różnorakich kształtów, pizzą, bruschettą i crostini - małymi pszennymi grzankami, które można podawać z czym tylko nam się zamarzy. To cały ich urok - są świetnymi przystawkami - bardzo wciągającymi... Crostini mogą stać się perfekcyjną przekąską na spotkanie w gronie znajomych... bo przecież nic tak nie działa jak dobre jedzenie w dobrym towarzystwie... w końcu również z tym kojarzą mi się Włochy :)
Przy okazji tego przepisu chciałam pokazać też nasz pierwszy filmik. Planowałam go już od dłuższego czasu, ale cała wizja wyklarowała się trzy tygodnie temu. I chociaż są małe minusy - np. nie udało mi się niedzielę rano kupić idealnej włoskiej bagietki (jest za to włoski chlebek) i kilku drobiazgów nie zdążyliśmy zrobić (np. napisów) to i tak jestem bardzo zadowolona z efektu. Za niezwykłą pomoc dziękuję Rafałowi - bez jego wiedzy i zaangażowania ten filmik by nie powstał, albo powstawałby bardzo wolno :)
Btw. - Rafi życzymy Ci wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! :)
SKŁADNIKI:
(4 porcje po 3 crostini)
baza:
PRZYGOTOWANIE:
Przepis bierze udział w akcji:
Przy okazji tego przepisu chciałam pokazać też nasz pierwszy filmik. Planowałam go już od dłuższego czasu, ale cała wizja wyklarowała się trzy tygodnie temu. I chociaż są małe minusy - np. nie udało mi się niedzielę rano kupić idealnej włoskiej bagietki (jest za to włoski chlebek) i kilku drobiazgów nie zdążyliśmy zrobić (np. napisów) to i tak jestem bardzo zadowolona z efektu. Za niezwykłą pomoc dziękuję Rafałowi - bez jego wiedzy i zaangażowania ten filmik by nie powstał, albo powstawałby bardzo wolno :)
Btw. - Rafi życzymy Ci wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! :)
SKŁADNIKI:
(4 porcje po 3 crostini)
baza:
- 1 pszenny chlebek włoski lub pszenna bagietka (może być tzw. bułka włoska lub bułka paryska)
- 30 ml oliwy extra vergine Monini
- ząbek czosnku
wersja 2:
- 250 g bobu
- kilka gałązek koperku
- sól, pieprz
- sok z 1/4 limonki
- 10 ml oliwy Monini
wersja 2:
- 100 g koktajlowych pomidorków
- 1/3 cebulki
- kilka kuleczek mozzarelli
- sól, pieprz
- kilka kropel glassy balsamicznej Monini
wersja 3:
- 1 brzoskwinia
- odrobina oliwy Monini do posmarowania
- kilka plasterków szynki prosciutto (lub innej wędzonej)
- 100 g ricotty
PRZYGOTOWANIE:
Chleb lub bagietkę pokroić, każdą kromkę posmarować oliwą i przeciętym ząbkiem czosnku (tylko dla aromatu - można to zrobić też po upieczeniu, będzie intensywniej). Piec w temp. 170 stopni, aż się ładnie zarumieni - ok. 15 minut. Przygotować produkty:
Bób sparzyć wrzątkiem, obrać i ugotować. Miękki i wystudzony wymieszać z posiekanym koperkiem, solą, pieprzem, sokiem z limonki i oliwą. Lekko rozgnieść widelcem, ale nie na gładką pastę, kłaść na crostini i udekorować koperkiem.
Pomidorki pokroić na połówki lub ćwiartki, cebulę na krążki. Na upieczone crostini kłaść po kilka połówek pomidorków, 2-3 kuleczki mozzarelli, posypać solą i pieprzem i pokropić glassą balsamiczną.
Brzoskwinię pokroić na ósemki. Delikatnie posmarować oliwą. Lekko zgrillować na średnio rozgrzanym grillu (mają tylko zmięknąć, ale nie przyrumienić się). Crostini posmarować ricottą, położyć plasterek prosciutto i kawałek brzoskwini.
CROSTINI from Paleta Smaku on Vimeo.
Crostini made by: Kasia / www.paletasmaku.pl
Editing by: Rafał Jara
Music by: Tim Tim, "Atwater.ca" (http://bit.ly/LwJCSH)
CROSTINI from Paleta Smaku on Vimeo.
Crostini made by: Kasia / www.paletasmaku.pl
Editing by: Rafał Jara
Music by: Tim Tim, "Atwater.ca" (http://bit.ly/LwJCSH)
Przepis bierze udział w akcji:
niedziela, 13 maja 2012
Warszawskie śniadanie II i migawki
Pierwszy Food Blogger Fest już za nami. Wysłuchałam wszystkich prelekcji, usystematyzowałam wiedzę, zastanawiam się nad pierwszym filmikiem (Paulina i Michał z kotlet.tv inspirują;)), po warsztatach z fotografii wykasowałam większość zdjęć (tym samym potwierdzając samej sobie, że potrzebuję obiektywu makro;)), z niewieloma osobami udało mi się zamienić słowo... ale to przecież to dopiero pierwszy FBF, mam nadzieję, że będą kolejne, z identyfikatorami ułatwiającymi rozpoznanie i kilkoma przerwami na kawę.
Po konferencji, z poznaną na warsztatach z Kurtem Schellerem Kasią, poszłam na obiad do Lotosu (zestaw dnia z botwinką i karkówką - jak u babci:)), deser do Słodkiego Słonego (wielka bezę z kremem migdałowym, w którym fajny akcent stanowiła gorzkawa skórka pomarańczowa) i małe zakupy do Charlotte. Bardzo dziękuję za oprowadzanie i miłe towarzystwo! Spotkania z osobami, które uwielbiają smakować i mówić o jedzeniu są bardzo inspirujące :)
Niedzielne, drugie śniadanie - mocna, czarna kawa, chleb z oliwkami i rozmarynem z Charlotte, twarożek ziarnisty i wędzony łosoś. Czy potrzeba czegoś więcej? Miłej niedzieli!
PS. Teraz zastanawiam się gdzie pójść na obiad... na fb poleciliście mi już kilka miejsc na Saskiej Kępie. Jakieś jeszcze propozycje? ;)
Śniadanie:
Migawki: oldschoolowy Lotos / bardziej słodki niż słony Słodki słony
Po konferencji, z poznaną na warsztatach z Kurtem Schellerem Kasią, poszłam na obiad do Lotosu (zestaw dnia z botwinką i karkówką - jak u babci:)), deser do Słodkiego Słonego (wielka bezę z kremem migdałowym, w którym fajny akcent stanowiła gorzkawa skórka pomarańczowa) i małe zakupy do Charlotte. Bardzo dziękuję za oprowadzanie i miłe towarzystwo! Spotkania z osobami, które uwielbiają smakować i mówić o jedzeniu są bardzo inspirujące :)
Niedzielne, drugie śniadanie - mocna, czarna kawa, chleb z oliwkami i rozmarynem z Charlotte, twarożek ziarnisty i wędzony łosoś. Czy potrzeba czegoś więcej? Miłej niedzieli!
PS. Teraz zastanawiam się gdzie pójść na obiad... na fb poleciliście mi już kilka miejsc na Saskiej Kępie. Jakieś jeszcze propozycje? ;)
Śniadanie:
Migawki: oldschoolowy Lotos / bardziej słodki niż słony Słodki słony
niedziela, 29 kwietnia 2012
Tarta z klopsikami, pomidorkami i szczypiorkiem
Klopsiki - jak ostatnio swoją akcją pokazała Maggie - to moc możliwości. Ja je uwielbiam i wciąż przychodzą mi do głowy różne pomysły z klopsikami w roli głównej... ta tarta to tylko jeden z nich :) Oto kolejna potrawa, którą możecie zrobić wcześniej i zabrać ze sobą na piknik - będzie miała dużą szansę, by stać się piknikowym daniem głównym ;)
SKŁADNIKI (na 2 małe płaskie tarty 24 cm lub 1 duża 30 cm):
ciasto:
Do dużej miski wsypać mąkę, dodać sol, cukier, wbić jajko, dodać pokrojone w kostkę miękkie masło. Wyrobić dłońmi na kruszonkę. Dodać wodę, wymieszać i wyłożyć na blat. Wyrobić szybko ciasto, zawinąć powstałą kulę w folię i wstawić do zamrażarki na 30 minut.
Cebulkę i czosnek posiekać. W misce umieścić mięso, dodać cebulkę, czosnek, żółtko, odciśnięty chleb, doprawić papryką, solą i pieprzem. Formować w dłoniach małe kuleczki wielkości orzecha włoskiego, turlając je w mące. Smażyć na rozgrzanym oleju (3-4 łyżki), potrząsając patelnią, by zarumieniły się ze wszystkich stron. Dobrze osączyć z tłuszczu na ręczniku papierowym. Pomidorki pokroić na połówki i umieścić na ręczniku papierowym, by się lekko ociekły z nadmiaru soku.
Gotowe ciasto w zależności od rozmiaru posiadanej formy podzielić na 2 części lub użyć jednej dużej formy. Ja piekłam w dwóch małych formach - 2 tarty. Ciasto rozwałkować. Formę wysmarować masłem, wyłożyć płatem ciasta, docisnąć dobrze do brzegów i ponakłuwać powierzchnię widelcem. Obciążyć papierem z suchą fasolą i podpiec 10-15 minut w piekarniku nagrzanym do temp. 200 stopni.
W tym czasie wymieszać śmietanę z jajkiem i startymi serami. Doprawić solą i pieprzem. Powstałą masę wyłożyć na tarty, na wierzchu umieścić klopsiki i połówki pomidorków. Posypać solą i pieprzem. Piec 20 minut w temp 200 stopni (do uzyskania zezłoconej barwy - jak na zdjęciu). Podawać posypaną świeżym szczypiorkiem. Idealnie komponuje się z łagodnym sosem czosnkowym.
SKŁADNIKI (na 2 małe płaskie tarty 24 cm lub 1 duża 30 cm):
ciasto:
- 250 g mąki pszennej
- 1 jajko
- 125 g miękkiego masła 82% + do wysmarowania formy
- 1 łyżeczka soli
- 1 łyżeczka cukru
- 2 łyżki zimnej wody
- 200 ml śmietany 12 %
- 100 g tartego drobno sera Gouda
- 50 g startej twardej mozzarelli
- 50 g tartego drobno parmezanu
- 3 duże jajka
- 200 g pomidorków koktajlowych
- 350 g mielonego mięsa (+ 1 mała cebulka, 1 łyżka posiekanej natki, 1 żółtko, 1 ząbek czosnku, 1 łyżeczka mielonej papryki, 1 kromka pszennego chleba zamoczona w mleku, 2 łyżki mąki, olej)
- sól, pieprz
- posiekany szczypior
Do dużej miski wsypać mąkę, dodać sol, cukier, wbić jajko, dodać pokrojone w kostkę miękkie masło. Wyrobić dłońmi na kruszonkę. Dodać wodę, wymieszać i wyłożyć na blat. Wyrobić szybko ciasto, zawinąć powstałą kulę w folię i wstawić do zamrażarki na 30 minut.
Cebulkę i czosnek posiekać. W misce umieścić mięso, dodać cebulkę, czosnek, żółtko, odciśnięty chleb, doprawić papryką, solą i pieprzem. Formować w dłoniach małe kuleczki wielkości orzecha włoskiego, turlając je w mące. Smażyć na rozgrzanym oleju (3-4 łyżki), potrząsając patelnią, by zarumieniły się ze wszystkich stron. Dobrze osączyć z tłuszczu na ręczniku papierowym. Pomidorki pokroić na połówki i umieścić na ręczniku papierowym, by się lekko ociekły z nadmiaru soku.
Gotowe ciasto w zależności od rozmiaru posiadanej formy podzielić na 2 części lub użyć jednej dużej formy. Ja piekłam w dwóch małych formach - 2 tarty. Ciasto rozwałkować. Formę wysmarować masłem, wyłożyć płatem ciasta, docisnąć dobrze do brzegów i ponakłuwać powierzchnię widelcem. Obciążyć papierem z suchą fasolą i podpiec 10-15 minut w piekarniku nagrzanym do temp. 200 stopni.
W tym czasie wymieszać śmietanę z jajkiem i startymi serami. Doprawić solą i pieprzem. Powstałą masę wyłożyć na tarty, na wierzchu umieścić klopsiki i połówki pomidorków. Posypać solą i pieprzem. Piec 20 minut w temp 200 stopni (do uzyskania zezłoconej barwy - jak na zdjęciu). Podawać posypaną świeżym szczypiorkiem. Idealnie komponuje się z łagodnym sosem czosnkowym.
wtorek, 24 kwietnia 2012
Grillowane kanapki z pastą z czarnych oliwek, pieczarkami i kurczakiem
Warstwowe jest fajne! Pamiętacie np. ze Scooby Doo sceny z wielopiętrowymi kanapkami, zjadanymi na jeden "kęs" ;)? Czasem nie potrzeba niczego więcej. Zwłaszcza jeśli chcemy zjeść coś pożywnego na lunch lub zabrać ze sobą na piknik (tak tak - to już początek piknikowego sezonu). Aromatyczna pasta z czarnych oliwek, trochę mozzarelli, pierś z kurczaka, pieczarki, sałata i inne warzywa - w dowolnych konfiguracjach mogą posłużyć za jedną z pysznych warstw. Takie kanapki można podawać zarówno na ciepło jak i zimno - w obu wersjach będzie pysznie!
SKŁADNIKI (na 2 solidne kanapki):
PRZYGOTOWANIE:
Filet z kurczaka natrzeć solą i pieprzem, zgrillować na naoliwionej powierzchni grilla z obu stron (jeśli jest zbyt gruby, zawinąć w folię aluminiową i dopiec 10 min w temp 180 stopni). Pokroić skośnie na plastry, trzymać zawinięte w folii, w ciepłym miejscu.
Pieczarki pokroić na cienkie plastry i przesmażyć przez 15-20 minut na maśle, doprawić solą i pieprzem.
Wszystkie kromki chleba podpiec z obu stron na mocno rozgrzanym grillu do momentu pojawienia się brązowych pasków.
Sałatę poszatkować, mozzarellę pokroić na plastry. Oliwki zmiksować blenderem na niskich obrotach z posiekanym czosnkiem, doprawić natką, solą i pieprzem. Kromkę zgrillowanego chleba posmarować cienko majonezem, nałożyć pastę z oliwek, sałatę i mozzarellę. Położyć kolejną kromką, posmarować ponownie majonezem i obłożyć plastrami kurczaka oraz pieczarek (jeśli ktoś lubi może również dodać ketchup). Zwieńczyć trzecią kromką grillowanego tosta. Tak samo postąpić z drugim sandwichem. Podawać z chrupiącymi warzywami. Idealne na II śniadanie czy lunch :)
Przepis dodajemy do durszlakowej akcji Pieczarkowy Tydzień :)
SKŁADNIKI (na 2 solidne kanapki):
- 6 kromek chleba tostowego (u mnie chleb 3 ziarna)
- 150 g filetu z piersi kurczaka
- 1/2 kulki mozzarelli
- 8 średnich pieczarek
- 2 liście sałaty lodowej lub rzymskiej
- ok. 20 czarnych oliwek
- 1 ząbek czosnku
- 1 łyżka posiekanej natki pietruszki
- sól, pieprz
- 1 łyżeczka masła
- oliwa z oliwek
- majonez
- dodatki: świeże, chrupiące warzywa na talerzu, np ogórek, rzodkiewka, papryka
PRZYGOTOWANIE:
Filet z kurczaka natrzeć solą i pieprzem, zgrillować na naoliwionej powierzchni grilla z obu stron (jeśli jest zbyt gruby, zawinąć w folię aluminiową i dopiec 10 min w temp 180 stopni). Pokroić skośnie na plastry, trzymać zawinięte w folii, w ciepłym miejscu.
Pieczarki pokroić na cienkie plastry i przesmażyć przez 15-20 minut na maśle, doprawić solą i pieprzem.
Wszystkie kromki chleba podpiec z obu stron na mocno rozgrzanym grillu do momentu pojawienia się brązowych pasków.
Sałatę poszatkować, mozzarellę pokroić na plastry. Oliwki zmiksować blenderem na niskich obrotach z posiekanym czosnkiem, doprawić natką, solą i pieprzem. Kromkę zgrillowanego chleba posmarować cienko majonezem, nałożyć pastę z oliwek, sałatę i mozzarellę. Położyć kolejną kromką, posmarować ponownie majonezem i obłożyć plastrami kurczaka oraz pieczarek (jeśli ktoś lubi może również dodać ketchup). Zwieńczyć trzecią kromką grillowanego tosta. Tak samo postąpić z drugim sandwichem. Podawać z chrupiącymi warzywami. Idealne na II śniadanie czy lunch :)
Przepis dodajemy do durszlakowej akcji Pieczarkowy Tydzień :)
wtorek, 20 marca 2012
Pasta z makreli i pora i przekąski z żurawiną
Pasta do chleba? Owszem. Od czasu do czasu. Bo przecież łatwiej kupić, nie patrząc na skład. Wystarczyłoby przeczytać, skrzywić się na widok zawartości składnika podstawowego (zazwyczaj mniej niż 50 %) i dużej ilości konserwantów i z półki zamiast pasty wziąć coś, z czego można pastę zrobić. Możliwości jest wiele. Warzywa, jajka, ryby...
Smak wędzonej ryby należy zazwyczaj do jednej z dwóch kategorii - uwielbianych lub znienawidzonych. Nic na to nie poradzę, że od kilku dni mam na nią wielką ochotę. W lodówce pstrąg, makrela, łosoś... Dzisiaj wybór pada na makrelę. Najprościej. Z dodatkiem duszonego pora, odrobiną majonezu i sokiem z cytryny. Na małych przekąskach (w typie finger food) z suszoną żurawiną i delikatną makową posypką. Sztućce nie są potrzebne - wystarczą kolorowe serwetki. Od razu robi się pogodniej ;)
SKŁADNIKI:
PRZYGOTOWANIE:
Makrelę obrać ze skóry i ości.
Rozgrzać masło na patelni i wrzucić drobno pokrojonego pora. Chwilę podsmażyć na średnim ogniu, zmniejszyć ogień, przykryć patelnię i dusić jeszcze kilka minut.
Makrelę rozdrobnić widelcem. Dodać pora, sok z cytryny, oliwę, sól, pieprz biały i szczyptę pieprzu cytrynowego oraz płaską łyżkę majonezu (można więcej - ja dodałam majonez tylko dla konsystencji). Dokładnie wymieszać na możliwie gładką masę.
Podawać na razowym pieczywie.
Forma przekąsek w przypadku tej pasty fajnie się sprawdziła. U mnie było to połączenie: pumpernikel + pasta + żurawina + makowa posypka (dla ozdoby), ale możliwości jest wiele :)
* Jeśli chcecie, żeby pasta była gęstsza i straciła część makrelowego smaku możecie dodać 75-100 g zwykłego, śmietankowego serka
* Można przyozdobić przekąski kawałkami koperku
Smak wędzonej ryby należy zazwyczaj do jednej z dwóch kategorii - uwielbianych lub znienawidzonych. Nic na to nie poradzę, że od kilku dni mam na nią wielką ochotę. W lodówce pstrąg, makrela, łosoś... Dzisiaj wybór pada na makrelę. Najprościej. Z dodatkiem duszonego pora, odrobiną majonezu i sokiem z cytryny. Na małych przekąskach (w typie finger food) z suszoną żurawiną i delikatną makową posypką. Sztućce nie są potrzebne - wystarczą kolorowe serwetki. Od razu robi się pogodniej ;)
SKŁADNIKI:
- 200 g wędzonej makreli (już po obraniu ze skóry i ości)
- kawałek pora - część zielona i biała (ok. 15 cm)
- pół łyżki masła
- sól, pieprz biały, pieprz cytrynowy
- łyżka majonezu
- łyżka łagodnej oliwy
- sok z połowy cytryny (małej)
przekąski: - razowy chleb (z ziarnami / lub typu pumpernikel)
- suszona żurawina
- opcjonalnie: mak do posypania
PRZYGOTOWANIE:
Makrelę obrać ze skóry i ości.
Rozgrzać masło na patelni i wrzucić drobno pokrojonego pora. Chwilę podsmażyć na średnim ogniu, zmniejszyć ogień, przykryć patelnię i dusić jeszcze kilka minut.
Makrelę rozdrobnić widelcem. Dodać pora, sok z cytryny, oliwę, sól, pieprz biały i szczyptę pieprzu cytrynowego oraz płaską łyżkę majonezu (można więcej - ja dodałam majonez tylko dla konsystencji). Dokładnie wymieszać na możliwie gładką masę.
Podawać na razowym pieczywie.
Forma przekąsek w przypadku tej pasty fajnie się sprawdziła. U mnie było to połączenie: pumpernikel + pasta + żurawina + makowa posypka (dla ozdoby), ale możliwości jest wiele :)
* Jeśli chcecie, żeby pasta była gęstsza i straciła część makrelowego smaku możecie dodać 75-100 g zwykłego, śmietankowego serka
* Można przyozdobić przekąski kawałkami koperku
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























