Dobre ciasta mają to do siebie, że trudno przestać je jeść... Oto jedno z takich ciast - kruche ciasto (które w sumie bardziej przypomina ciasto ucierane), rabarbar ze skórką pomarańczową i nutą malinową i chrupiąca na wierzchu, a delikatna pod skorupką beza. Kompozycja doskonała!
Upiekłam je po raz pierwszy na konferencję kilka dni temu i - choć ciasta nie goszczą w moim codziennym menu - absolutnie się zakochałam i szybko chciałam je powtórzyć. Okazja oczywiście przyszła sama - Dzień Mamy ;)
Przepis pochodzi od Doroty z Moje Wypieki, ale lekko go zmodyfikowałam. Sama się sobie dziwię, że nigdy wcześniej nie użyłam malaksera do przygotowania kruchego ciasta - wychodzi doskonałe, bo nożyki szybko tną masło, ale jednocześnie go nie ogrzewają, więc gotowego ciasta nie trzeba długo chłodzić. Przydatny trik :)
sobota, 28 maja 2016
czwartek, 26 maja 2016
Szybka tarta ze szparagami i wędzonym pstrągiem
Sezon na szparagi bez chociaż jednej tarty? Niemożliwe! :)
Majowe pieczenie tart ze szparagami jest niczym tradycja, która nie przemija :) Zmieniają się dodatkowe składniki, czasem trochę brakuje czasu, by zagnieść kruche ciasto (i odczekać aż się schłodzi), ale szparagi w tartach po prostu smakują najlepiej.
Tym razem cudownym dodatkiem w tej tarcie były kawałeczki wędzonego pstrąga łososiowego, który zatopił się w jogurtowo-jajeczno-serowej masie, zaskakując przy każdym kęsie ;)
Majowe pieczenie tart ze szparagami jest niczym tradycja, która nie przemija :) Zmieniają się dodatkowe składniki, czasem trochę brakuje czasu, by zagnieść kruche ciasto (i odczekać aż się schłodzi), ale szparagi w tartach po prostu smakują najlepiej.
Tym razem cudownym dodatkiem w tej tarcie były kawałeczki wędzonego pstrąga łososiowego, który zatopił się w jogurtowo-jajeczno-serowej masie, zaskakując przy każdym kęsie ;)
środa, 25 maja 2016
Pasta z fasoli i papryki
Mój tegoroczny wegański tydzień (od którego minął już miesiąc!) upłynął w tym roku pod znakiem past, które podjadałam z chlebem, kukurydzianymi waflami, macą i warzywami. Obok soczewicowej z suszonymi pomidorami do mojego stałego menu włączyłam tę oto pastę - z fasoli pinto i duszonej z cebulką papryki.
Jej smakiem można dowolnie operować - ja nie przyprawiam jej mocno, by później szaleć z warzywnymi dodatkami, ale spokojnie można wrzucić do niej sporo chilli, więcej czosnku lub posiekane zioła, dzięki którym nabierze charakteru. Ja lubię ją za łagodny smak, lekko chrupiące kawałeczki pestek słonecznika i... meksykański klimat ;)
sobota, 21 maja 2016
Pieczone frytki z batatów z serem feta
Maj przyszedł tak szybko... jeszcze nie zdążyłam nacieszyć się szparagami, a one już się powoli kończą. Powoli przekwita intensywnie pachnąca wisteria, która pnie się po moim balkonie. Za to kiełki w kiełkownicy rosną najszybciej od pół roku, a na targu pojawiły się polskie truskawki :)
Maj to fantastyczny miesiąc.
Ostatnio jem mniej regularnie. Różne dodatkowe zajęcia skutecznie rozbijają mój rytm. I chociaż dni różnią się swoją intensywnością to nie zapominam o śniadaniu i kolacji.
Pieczone warzywa to mój ulubiony sposób na ciepłą i lekką kolację. Nakład pracy jest niewielki, czas oczekiwania do zaakceptowania, a efekt znakomity :)
Maj to fantastyczny miesiąc.
Ostatnio jem mniej regularnie. Różne dodatkowe zajęcia skutecznie rozbijają mój rytm. I chociaż dni różnią się swoją intensywnością to nie zapominam o śniadaniu i kolacji.
Pieczone warzywa to mój ulubiony sposób na ciepłą i lekką kolację. Nakład pracy jest niewielki, czas oczekiwania do zaakceptowania, a efekt znakomity :)
niedziela, 28 lutego 2016
Muffiny z orzechami w wersji "fit"
Miewacie na pewno takie momenty pod tytułem: "Chodzi za mną coś słodkiego" :) Ja mam je na szczęście coraz rzadziej, choć też się zdarzają.
Mój "głód" słodkości skutecznie zaspokajają owoce oraz jedno słodkie śniadanie w tygodniu (np. naleśniki lub gofry). Jednak w tym tygodniu w swoje menu wpisałam muffiny "w wersji fit" jako drobne, lekko słodkie urozmaicenie w podwieczorkach.
Oto efekt mojego muffinkowego eksperymentu - muffiny, w których są płatki, pestki i orzechy, w których jest niewiele tłuszczu a cukier został zastąpiony stewią. Na taką przekąskę mogą sobie pozwolić nawet Ci, którzy dbają o linię. Ma mniej kalorii niż niejeden batonik, bo ok. 230, a zupełnie nie wzbudza wyrzutów sumienia :)
Mój "głód" słodkości skutecznie zaspokajają owoce oraz jedno słodkie śniadanie w tygodniu (np. naleśniki lub gofry). Jednak w tym tygodniu w swoje menu wpisałam muffiny "w wersji fit" jako drobne, lekko słodkie urozmaicenie w podwieczorkach.
Oto efekt mojego muffinkowego eksperymentu - muffiny, w których są płatki, pestki i orzechy, w których jest niewiele tłuszczu a cukier został zastąpiony stewią. Na taką przekąskę mogą sobie pozwolić nawet Ci, którzy dbają o linię. Ma mniej kalorii niż niejeden batonik, bo ok. 230, a zupełnie nie wzbudza wyrzutów sumienia :)
wtorek, 12 stycznia 2016
Proste, pomidorowe curry z ciecierzycą i kalafiorem
Śnieg za oknem? Ugotujcie curry! Syci, rozgrzewa, roztacza aromat trawy cytrynowej, kokosu i orientalnych przypraw. Curry w zimowej porze jest najlepsze - sprawia, że od razu w środku robi się cieplej, a na twarzach pojawiają się uśmiechy.
To curry jest też dobrą wymówką, żeby namoczyć większą ilość ciecierzycy i zrobić falafelki lub hummus... więc do dzieła ;)
To curry jest też dobrą wymówką, żeby namoczyć większą ilość ciecierzycy i zrobić falafelki lub hummus... więc do dzieła ;)
poniedziałek, 11 stycznia 2016
Wegański pasztet z czerwonej soczewicy
Najlepsze pasztety "rodzą się" z kulinarnych eksperymentów, z "resztek" po obiedzie i lekko już podsuszonych, zapomnianych warzyw z koszyka w lodówce. Nie inaczej było tym razem - wczorajszy, duży ziemniak, podsuszone pieczarki i por... wystarczyło tylko ugotować soczewicę i baza na wegański pasztet gotowa!
Sklepowe wegepasztety są - przynajmniej dla mnie - słabo przyprawione. Swoje staram się zawsze doprawić tak, żeby nawet bez żadnych dodatków "obroniły się" na kanapce. W tych pasztecikach główną rolę gra pieprz - młotkowany z kolendrą (hit w mojej kuchni ) i charakterystyczny, biały pieprz, który pokochałam od pierwszej tarty szpinakowej, w której jakieś 10 lat temu go użyłam.
Foremki, kupione kiedyś w TK Maxx służą mi już od dwóch lat - i uwielbiam z nich korzystać. Takim mini pasztetem (tak jak mini chlebkami) zawsze można kogoś obdarować - w końcu nie ma to jak własnoręczny wyrób ;)
Sklepowe wegepasztety są - przynajmniej dla mnie - słabo przyprawione. Swoje staram się zawsze doprawić tak, żeby nawet bez żadnych dodatków "obroniły się" na kanapce. W tych pasztecikach główną rolę gra pieprz - młotkowany z kolendrą (hit w mojej kuchni ) i charakterystyczny, biały pieprz, który pokochałam od pierwszej tarty szpinakowej, w której jakieś 10 lat temu go użyłam.
Foremki, kupione kiedyś w TK Maxx służą mi już od dwóch lat - i uwielbiam z nich korzystać. Takim mini pasztetem (tak jak mini chlebkami) zawsze można kogoś obdarować - w końcu nie ma to jak własnoręczny wyrób ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
