Pokazywanie postów oznaczonych etykietą placki i pierogi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą placki i pierogi. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 stycznia 2018

Kakaowe placuszki z syropem klonowym

Weekendowe śniadania są po to, by je celebrować... by się nigdzie nie spieszyć i nie spoglądać nerwowo na zegarek (bo tramwaj ucieka). Z takim brakiem pośpiechu kojarzą mi się wszystkie słodkie śniadania w postaci gofrów lub placuszków. Lubię mieć czas, żeby poeksperymentować w kuchni i wymyślić coś nowego.



Od kiedy dostałam wielką butelkę syropu klonowego z Kanady (za którą jeszcze raz baaardzo dziękuję! :)), to dodaję go gdzie tylko możliwe... do marynat, owsianek, sosów i zup. Oczywiście najbardziej pasują do tradycyjnych pancakes... no, może w tym wypadku niezupełnie tradycyjnych, ale równie pysznych :)

czwartek, 28 grudnia 2017

Pierogi z kaszą, porem i boczkiem

Kto kocha pierogi tak jak my palec pod budkę! W zasadzie najwierniejszym, pierogowym fanem w naszym domu jest nasz brat – dla niego nie ma ilości nie do zjedzenia... ale liczy się także pierogowa różnorodność :)



Co roku przed świętami robimy wielkie lepienie pierogów – w tym roku na stół trafiły tradycyjne pierogi z kapustą i leśnymi grzybami, a w zamrażarce czekają już pierogi ze szpinakiem i fetą. Trochę nam jednak było mało i przedwczoraj postanowiłyśmy zrobić pierogi z trochę innym, bardziej „swojskim” nadzieniem – z kaszą, porem i boczkiem. Wyszły pyszne – na tyle pyszne, żeby podzielić się z Wami przepisem :) Smacznego!

środa, 29 czerwca 2016

Pierogi z bobem i fetą

Przyszedł czas na bób! W sałatkach, kotlecikach, tartach... i pierogach. Bób w najbliższych tygodniach będzie numerem jeden!



Oczywiście nie od dzisiaj wiadomo, że bób najlepiej komponuje się z serami - np. w sałatce z kozim serem czy zupie z dodatkiem parmezanu. Fantastycznie smakuje także z serem feta, czego przykładem są te oto pierogi... Polecam gorąco :)


poniedziałek, 14 września 2015

Dyniowe kluski jaglane z kalafiorem i sosem z sera pleśniowego

Ten przepis na obłędnie dobre kluseczki dyniowo-jaglane czekał dla Was w wersjach roboczych już od dłuższego czasu... Czekał na początek sezonu na dynie, na coraz dłuższe wieczory i na potrzebę domowego, ciepłego posiłku. To co, jesteście gotowi? ;)



W tych kluseczkach jest moc :) Kasza jaglana + dynia tworzą zgrany duet, a z kalafiorem i sosem z sera pleśniowego... cóż mogę dodać - oto smakowa poezja... I choć muszę przyznać, że całość jest trochę kaloryczna, to ja po takim daniu nie miałam żadnych wyrzutów sumienia ;) Tę kompozycję polecam Wam z całego serca!

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Placuszki orkiszowe

Z radością  przywitałam w mojej kuchni pierwszy kilogram pełnoziarnistej mąki orkiszowej. W sobotę zrobiłam z niej chlebki (takie jak te: klik), a wczoraj rano zaserwowałam sobie na śniadanie takie oto orkiszowe placuszki a la pancakes...




To śniadanie typowe weekendowe - jego przygotowanie nie zajmuje wiele czasu, a efekt jest zachwycający ;) Koniecznie spróbujcie!

czwartek, 11 lipca 2013

Placuszki z cukinii z krewetkami i dipem koperkowym

To jeszcze nawet nie początek prawdziwego sezonu cukiniowego, a ja już miałam chrapkę na placki z cukinii. Wymarzyłam je sobie w otoczeniu krewetek i z kremowym, pysznym dipem ze śmietankowego serka z koperkiem. Samo wyobrażenie wystarczyło, by zacząć działać!


Podczas smażenia placków trzeba pamiętać o tym, że tłuszcz na patelni musi być dobrze rozgrzany - dzięki temu nie wchłoną one tyle oleju, a na wierzchu będą rumiane i lekko chrupiące. Co prawda smażenie placków i naleśników to zawsze była domena Kasi, ale ja też sobie nieźle z tym radzę ;) Zapraszam Was zatem na to pyszne, typowo letnie danie!


czwartek, 24 stycznia 2013

Placki ziemniaczane + śmietanowy sos z krewetkami

Od rana klaruje się kolejna zimowa zachcianka. Z masy smaków na plan pierwszy wychodzą: pieczony pstrąg, placki ziemniaczane, krewetki. Na wszystko mam ochotę. Co wybrać? Może jedno z drugim, drugie z trzecim, pierwsze z trzecim połączyć?
Łączę drugie i trzecie i powstaje kolejne, zupełnie niekaloryczne danie. W restauracji pewnie podano by je każdemu, by zachęcić do ponownej wizyty. "Danie dnia" - połączenie dwóch struktur, z których jedna wnika w drugą. Jedna chrupiąca, druga płynna, kremowa, a wewnątrz niej półchrupkie warzywa i jędrne krewetki. Zaczynam jeść i nie mogę przestać... a przecież muszę zostawić coś na jutro do pracy...
























Sos może Was zaskoczyć. Jest kremowy, trochę słodki i trochę pikantny (miłośnikom pikanterii mogę polecić dodanie szczypty chili - również świetnie się zgra). Gałka muszkatołowa i cynamon idealnie łączą się ze słodką śmietaną i bardzo pasują do krewetek. Do sosu można też dodać białe wino, dzięki czemu będzie bardziej podobny do tego (klik), ale nie jest to konieczne. Za to łyżeczka masła może zdziałać cuda... :)


niedziela, 25 listopada 2012

Pierogi z grzybami

Pierogi z grzybami najlepiej pasują do czystego barszczu - tak jak uszka czy krokiety. I oczywiście można je z barszczem podać - będą pyszne. Ale równie dobrze, tym którzy za barszczem nie przepadają (a jest to nieliczne grono), można podać te pierogi tak po prostu - z bułką tartą lub podsmażoną na maśle cebulką - na takie właśnie od kilku dni miałam ochotę. Mocno grzybowy farsz, cienkie ciasto... trzeba było nalepić trochę więcej, bo 14 pierogów to tylko dwie porcje, a swoją jadłam już podczas robienia zdjęć :)


SKŁADNIKI:
(ok. 14-15 pierogów)
    ciasto:
  • szklanka mąki
  • pół szklanki wrzątku
  • szczypta soli
  • łyżka oleju rzepakowego
    farsz:
  • mała cebulka
  • 100 g mrożonych podgrzybków
  • 15 g suszonych borowików lub podgrzybków
  • pół łyżki masła
  • sól, pieprz
  • szczypta lubczyku
  • szczypta tymianku
    do podania:
  • podsmażona na maśle cebulka
  • odrobina natki pietruszki


PRZYGOTOWANIE:
Farsz:
Suszone grzyby przepłukać i zalać wodą. Gotować przez ok. 20-30 minut, aż będą miękkie. Na patelni rozpuścić masło i wrzucić drobno posiekaną cebulkę. Smażyć chwilę, po czym wrzucić mrożone grzyby i przykryć. Dusić ok. 10 min, po czym dodać na patelnię ugotowane i odcedzone grzyby suszone. Smażyć razem jeszcze ok. 10 minut. Przyprawić solą, pieprzem, szczyptą tymianku i suszonego lubczyku. Przełożyć do miski i zmiksować blenderem.
Ciasto:
Mąkę wymieszać z solą, dodać olej i zalać wszystko wrzątkiem. Wymieszać łyżką, po czym wyłożyć na blat i wyrobić, tylko delikatnie podsypując mąką (za dużo mąki sprawi, że ciasto będzie twarde). Po wyrobieniu można dać "odpocząć" ciastu, kładąc na niego na 20 min. gorącą miskę (podgrzaną np nad gotującym się grzybami) - ciasto będzie się lepiej wałkowało.
Ciasto rozwałkować i wycinać okręgi o średnicy ok. 6 cm. Nakładać na krążki po łyżeczce farszu i składać.
Gotowe wrzucić do wrzątku (z odrobiną soli i oleju). Gotować kilka minut od wypłynięcia. Podawać z podsmażoną na maśle cebulką i posiekaną natką pietruszki. Można podsmażyć na patelni.



niedziela, 9 września 2012

Gnocci dyniowo-ziemniaczane

U naszej mamy na grządkach piękne dynie hokkaido - nieduże, słodkie, o cudnym, pomarańczowym kolorze. Ja czuję, że zbliża się jesień. Mam ochotę na coś z pieczonej dyni z nutą gałki muszkatołowej i kompot jabłkowy z goździkami - taki BIOrytm, reakcja na chłodniejsze, choć nadal pełne słońca dni.
Do zrobienia gnocci zainspirował mnie przepis Agnieszki. Dynia "lubi się" z szałwią, a w takim wydaniu... cóż, trafia do grona najulubieńszych dań  - takich, przy których dobrze się rozmawia, pije wino i spotyka z przyjaciółmi. Jedna potrawa, trochę pracy i dużo radości ;)
SKŁADNIKI:
(5-6 porcji)
  • dynia hokkaido - ok. 1 kg (po upieczeniu i obraniu ok. 750 g)
  • oliwa do posmarowania dyni
  • 600 g ziemniaków
  • 1 duże jajko (lub 2 małe)
  • ok. 1 - 1,5 szkl. mąki + do podsypywania
  • 3 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka kolorowego pieprzu
  • 1 łyżeczka mielonej gałki muszkatołowej
    do podania:
  • masło
  • kilka listków szałwii
  • ser dojrzewający - typu parmezan (u nas dżersejowy dojrzewający)

PRZYGOTOWANIE:
Dynię opłukać i pokroić w łódeczki. Posmarować oliwą i wstawić do piekarnika rozgrzanego do temp. 200 stopni C. Piec ok. 50-60 minut. Po wyjęciu z piekarnika zupełnie wystudzić, obrać ze skórki i rozgnieść na puree. 
Ugotować ziemniaki w mundurkach. Jeszcze ciepłe dokładnie rozgnieść i dodać do puree dyniowego. Dodać jajko, sól, pieprz i gałkę, wymieszać. Stopniowo wsypywać mąkę - najpierw 1 szklankę - jeśli ciasto będzie bardzo klejące jeszcze połowę szklanki (ciasto może się trochę kleić - dzięki temu gnocci będą delikatniejsze).
Ja formowałam gnocci ręcznie, lekko oprószając mąką i "nacinałam" widelcem, ale można je oczywiście formować tradycyjnie - tylko przy użyciu widelca.
Zagotować wodę - gdy kończymy formować gnocci już powinna być wrzeć. Gotować na wolnym ogniu - ok. 2-3 minut od momentu wypłynięcia.
Na patelni rozpuścić masło, dodać kilka listków świeżej szałwii i podsmażyć gnocci*. Na talerzach posypać świeżo startym parmezanem. Podawać z winem :) 

* Jeśli gnocci nie podajecie od razu to dobrze jest po ugotowaniu je przepłukać i wymieszać z odrobiną oliwy lub rozpuszczonego masła - dzięki temu nie posklejają się bardzo i będzie można je odsmażyć następnego dnia.







































PS.
Dziękujemy BerniceCornerWithRecipesElficznejDarii Annie i Loli za wyróżnienie w Versatile Blogger Award :)  Ponieważ jesteśmy dwie zawsze trudno nam nominować i pisać o sobie, bo musimy to robić podwójnie, więc w tym miejscu po prostu dziękujemy wszystkim, którzy nas odwiedzają i wszystkim, którzy nas inspirują :)

PS2.
Tabliczka made by i love nature oczywiście ;)

wtorek, 24 lipca 2012

Placuszki z cukinią, miętą i fetą

Mięta powyżej wysokości kolan, piękne cukinie - od najmniejszych, poprzez średnie aż po największe, zioła na grządkach - zapach ogrodu naszej mamy jest niepowtarzalny. Zrywam cukinię, jeszcze ciepłą od słońca, szybko ją płuczę i ścieram, odciskam z soku, mieszam ze świeżą miętą, fetą, jajkiem, mąką i przyprawami. Smażę złociste placuszki na ciężkiej, żeliwnej patelni, którą pamiętam jeszcze z dzieciństwa. Wieczorne gotowanie, jedzenie na świeżym powietrzu, koty wspinające się po nogawkach... po prostu home sweet home.

SKŁADNIKI:
(10 placuszków - ok. 3 porcje)
  • 1 średnia cukinia zielona lub żółta (ok. 300-350 g)
  • 1/3 kostki fety (60-70 g)
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 jajko
  • 4 łyżki mąki
  • listki z 2-3 gałązek mięty ogrodowej (doniczkowej trochę więcej)
  • sól, pieprz do smaku, szczypta oregano
  • 3 łyżki oleju rzepakowego do smażenia

+ sos jogurtowo-czosnkowy (mały jogurt, ząbek czosnku, szczypta soli, pieprzu i cukru)

PRZYGOTOWANIE:
Cukinię zetrzeć na tarce o grubych oczkach, posolić, zostawić chwilę na sitku i odcisnąć z soku. Dodać jajko, posiekany ząbek czosnku i listki mięty, fetę pokrojoną w małą kostkę i mąkę. Wymieszać dokładnie, doprawić pieprzem. Na patelni rozgrzać olej. Smażyć małe placuszki na złocisty kolor z obu stron. Po zdjęciu z patelni osączyć z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym.
Podawać z lekkim sosem jogurtowo-czosnkowym (mały jogurt wymieszać ze startym ząbkiem czosnku, przyprawić solą, pieprzem i szczyptą cukru, można też dodać szczypiorek, ewentualnie łyżkę majonezu - jeśli nie boicie się dodatkowych kalorii).




































poniedziałek, 4 czerwca 2012

Pieczone pierożki z mięsem i czarnuszką

Dopadła nas wielka ochota na pierogi z mięsem. Zdecydowanie to jest jedno z dań, które od dzieciństwa uwielbiamy :) Fakt, nie ma to jak tradycyjne, mięsne pierogi jak u mamy, jednak tym razem chciałam je zrobić trochę inaczej - w wersji pieczonej, z mieszanym, mięsnym farszem oraz dodatkiem czarnuszki. Oczywiście farsz do takich "piecuchów" może być inny - ruski, z kaszą i grzybami lub szpinakiem (koniecznie mocno zredukowanym). Niezależnie od farszu pozostaje mi polecać, bo wyszły naprawdę pyszne :)

SKŁADNIKI (na ok. 30 sztuk):
farsz:
  • 400 g podudzi z kurczaka
  • 200 g mielonego mięsa wołowo-wieprzowego
  • 1 marchewka
  • 1 średnia cebula drobno pokrojona
  • 1 łyżka masła
  • sól, świeżo mielony pieprz
  • odrobina świeżo startej gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka posiekanej natki pietruszki
ciasto:
  • 200 g maki pszennej
  • 8 g suszonych drożdży
  • 1 łyżeczka soli
  • 60 g masła 82%
  • 2 małe jajka (w tym 1 białko do wysmarowania pierożków)
  • 4 łyżki zimnej wody
  • oraz czarnuszka do posypania

PRZYGOTOWANIE:
Kurczaka i marchew umieścić w zimnej, osolonej wodzie, zagotować. Gotować przez ok. 40 minut (dodając ziele, listki laurowe oraz włoszczyznę - powstanie rosół lub baza/wywar pod zupę). Mięso odcedzić, wystudzić - ja przygotowałam to dzień wcześniej. Mięso oddzielić od kości i umieścić w misce, dodać pokrojoną marchewkę i zmiksować całość blenderem na średnich obrotach. Dodać mielone mięso, zeszkloną na maśle cebulkę, natkę, doprawić do smaku solą, pieprzem, gałką muszkatołową. Dokładnie wymieszać.
Mąkę przesiać do miski, dodać drożdże, sól, roztopione masło i wymieszać drewnianą łyżką. Wbić jajko i 1 żółtko, dodać 4 łyżki wody, wymieszać i wyłożyć ciasto na blat. Przez około 10 min. wyrabiać elastyczne ciasto, podsypując ewentualnie mąką.
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Ciasto rozwałkować na cienki placek i szklanką średnicy 7,5 cm wycinać kółka. Każde kółko również osobno rozwałkować przed nałożeniem mięsa. Nakładać po 1 czubatej łyżeczce farszu, zlepiać brzegi bardzo dokładnie palcami. Umieścić w odstępach na wyłożonej papierem do pieczenia blasze.
Gotowe posmarować lekko ubitym białkiem i posypać czarnuszką. Piec ok. 30 minut na złocisto-rumiany kolor. Podawać np z sosem musztardowym (2 łyżeczki musztardy, np. dijon, sarepska, 2 łyżeczki majonezu, 2 łyżki jogurtu greckiego).
Najlepsze są od razu po upieczeniu, na ciepło. Zimne można odgrzewać.
Podałam z surówką z kapusty (200 g młodej poszatkowanej kapusty, 1 starta marchew, 2 łyżki majonezu, szczypta soli i pieprzu, 1 płaska łyżeczka cukru, 1 łyżeczka posiekanego koperku).



środa, 18 kwietnia 2012

Pierogi ruskie

Ponad dwa tygodnie temu zamarzyły się nam pierogi i poszłyśmy do mlecznego baru na "prawdziwe ruskie"... Niestety wyszłyśmy stamtąd maksymalnie zawiedzione... Rozgotowana, niesmaczna masa (bo trudno ją było nazwać pierogami), dużo wody na talerzu, i jakże wydłużający się czas oczekiwania oraz cena nieadekwatna do tego co otrzymałyśmy, zdecydowanie nie zaspokoiła tej chęci na dobrze przyprawione, sprężyste pierogi okraszone cebulką lub skwarkami... Gdy pragnienie z dnia na dzień się nasila trzeba coś z tym zrobić...
Zatem przedstawiam Wam ruskie pierogi. Najprostsze - bez kombinacji i udziwnień. Z tajnymi składnikami w postaci cebulowej kosteczki i natki pietruszki. Pyszne, wręcz idealne !

SKŁADNIKI (na ok. 35 pierogów):
ciasto:
  • 2 szklanki mąki pszennej (350 g) + do podsypania
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 szklanka wrzącej wody (220 ml)
  • 2 łyżki oleju
farsz:
  • 300 g sera twarogowego półtłustego
  • 500 g ziemniaków (po obraniu to ok 370-400 g)
  • 2 łyżki gęstej kwaśnej śmietany
  • sól
  • pieprz świeżo mielony
  • 1 biała cebula
  • 1 łyżeczka masła
  • 1 kosteczka cebulowa knorr
  • 1 łyżka posiekanej natki
oraz:
  • 2 białe cebule + 2 łyżki masła
    lub/i
  • 100 g boczku wędzonego parzonego

PRZYGOTOWANIE:
Farsz:
Ziemniaki obrać i ugotować w osolonej wodzie. Cebulkę drobno posiekać i zeszklić na maśle, odcedzić z tłuszczu na siteczku, przestudzić. Ugotowane ziemniaki od razu ubić tłuczkiem. Twaróg zmiksować ze śmietaną przy użyciu blendera. Twaróg wymieszać z ziemniakami, dodać kosteczkę cebulową, natkę, cebulkę i doprawić dużą ilością pieprzu oraz solą. Spróbować farsz i doprawić wg uznania.

Ciasto:
Dużą, głęboką ceramiczną miskę postawić na garnku z wodą, by nagrzała się pod wpływem pary. Do średniej miski wsypać mąkę, sól i dodać olej. Wlać wrzącą wodę i szybko wymieszać drewnianą łyżką. Wyłożyć na blat, a gdy ciasto nie będzie tak gorące, by można je było dotknąć dłońmi szybko wyrobić elastyczną kulę. Przykryć wcześniej nagrzaną miską ceramiczną na 20 minut.
Gotowe ciasto podzielić na 2 części. Każdą rozwałkować drewnianym wałkiem na ok. 2 mm placek i wycinać szklanką kółka (ok. 30-35 pierogów)
Na każde nakładać kulkę schłodzonego farszu wielkości orzecha włoskiego i dokładnie zlepić brzegi pieroga, w razie potrzeby zwilżać palce wodą lub oprószyć mąka. Pierogi wrzucać do gotującej się, osolonej wody, gotować 2 min od wypłynięcia, wyławiać łyżką cedzakową. Podawać z okrasą z przesmażonej na maśle cebulki lub/i zarumienionymi drobnymi kosteczkami boczku (nie wymaga dodatkowego tłuszczu). Zimne pierogi można odgrzać na natłuszczonej patelni lub grillu.



poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Pieczone placuszki z gotowanych ziemniaków ze słonecznikiem

Jest to alternatywa dla tradycyjnych placków ziemniaczanych. Kto z nas lubi trzeć ziemniaki, gdy trzeba nasmażyć placków dla kilku osób... prawie nikt :) No chyba że korzystacie z robota kuchennego, ale ja, przyznam szczerze, że rzadko go używam, gdy robię obiad tylko dla siebie i Kasi, bo to kolejne gadżety do mycia :)
Tu przedstawiam pomysł na niewykorzystane, ugotowane ziemniaki, pozostałe np z obiadu. Placuszki nie tak tradycyjne, bo pieczone... dzięki temu i zawartość tłuszczu jest mniejsza (oleju użyłam tylko do posmarowania wierzchu). Jako dodatek posłużyła lekka sałatka i jogurt, ale idealnie sprawdziłby się mięsny gulasz. Placuszki wyszły dosyć puszyste. Dobre są także następnego dnia ;)

SKŁADNIKI:
  • 300 g ugotowanych ziemniaków
  • 1 biała cebula
  • 1 łyżka posiekanego szczypiorku
  • 2 jajka
  • 1 łyżka gęstego jogurtu greckiego lub bardzo gęstej śmietany
  • sól, świeżo mielony pieprz
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 ząbek czosnku
  • 5-6 łyżek mąki pszennej + do oprószenia
  • 2 łyżeczki masła
  • 1 łyżka oleju rzepakowego
  • 2 łyżki ziaren słonecznika łuskanego

PRZYGOTOWANIE:
Cebulę drobno posiekać i zeszklić na maśle, pod koniec dodać posiekany czosnek. Wymieszać i przestudzić. Ziemniaki ubić tłuczkiem, dodać jajka i jogurt  i odcedzoną z tłuszczu cebulę z czosnkiem, szczypiorek i doprawić dobrze do smaku solą i świeżo zmielonym pieprzem. Dodać mąkę, proszek do pieczenia, wymieszać łyżka na gładkie ciasto, po czym wyrabiać w dłoniach kulki (6-8 sztuk), podsypując mąką tak, by nie kleiły się do rąk. Umieścić na wyłożonej papierem do pieczenia blasze piekarnika. Kulki spłaszczyć dłońmi na blasze, by powstały foremne, owalne placuszki grubości ok. 1 cm. Posmarować każdy olejem przy użyciu pędzelka i posypać słonecznikiem. Odstawić na 15-20 minut. W tym czasie rozgrzać piekarnik do 180 stopni C. Piec w rozgrzanym piekarniku przez 25 minut na złocisty kolor.
Podawać z gęstym jogurtem, sosem czosnkowym lub ketchupem. Równie dobrze mogą być dodatkiem do mięs, np gulaszu, strogonowa.

sobota, 17 marca 2012

Pełnoziarniste placuszki z otrębami owsianymi

Niewiele mogę poradzić na to, że gdy szukam w księgarniach książek idealnych do weekendowego czytania to mój wzrok pada na tytuły z kuchnią lub z gotowaniem w tle. To moja mała słabość. Potem zazwyczaj pozwalam im się wciągnąć. Tym razem weszłam do kuchni pełnej duchów, kuchni młodej kobiety dotkniętej zespołem Aspergera. Kilka godzin, trzysta stron, kolejna ciepła historia za mną.
Komplikuję sprawy, które powinny być proste. Powinnam zrobić najprostszą rzecz, jaka przychodzi mi na myśl.
Upiekę ciasteczka. Najprostsze i najlepsze. Znam to na pamięć. Mąka, masło, cukier. (...) Wymieszane i zagniecione, przestanie się kleić. Rozwałkowane w koło, niezbyt cienkie. Pocięte w kliny. Nakłute widelcem i przyciśnięte wokół obwodu jego płaskimi ząbkami.
Masło jest trochę za chłodne, a ja za bardzo ogrzewam je w dłoniach, więc się klei. Nie powinnam się spieszyć. Zwalniam. Rozwałkowuję ciasto, najlepiej jak potrafię i wycinam nierówny krąg. Zeskrobuję zwisające kawałki z blatu, ukladam to, co ocalało, na papierze do pieczenia i wsuwam do piekarnika. Tłuste, wilgotne masło skwierczy na metalu.(...)
To przepis babcie Damson. Widziałyśmy ją tylko kilka razy. (...) Tyle razy przez tyle lat piekła ma Boże Narodzenie kruche ciasteczka, że przypominała automat. Obserwowałam ją i nigdy nic się nie zmieniało. Blacha po blasze, kolejne tuziny...
Wiem, że w serwantce leży przepis wykaligrafowany starannie dziecinnym pismem Amandy. (...) Nie jest mi potrzebny. Robię niezliczone wariacje na jego temat: aromatyzowane indyjskimi przyprawami, różane, kakaowe z kropkami nutelli. Dzisiaj wieczorem, na cześć babci Damson, upiekę jej ciasteczka z pamięci.
W pewnym sensie nie zdaję egzaminu. W kuchni nie materializują się żadne duchy - ani babcia Damson, ani Nonna, ani ktokolwiek inny.
Jednak z tego bałaganu tworzę kilkanaście idealnych kruchych klinów. Doskonałych w kształcie, wielkości i smaku. Ciepłych i delikatnych. Ze szklanką chłodnego mleka są pyszne. Gdy ciasteczko mięknie na języku, czuje się łagodność masła i pieszczotę cukru, które potem znikają. Sięga się więc po następne, aby poczuć to znowu i dojść do owej chwili zniknięcia.
Jael McHenry, Kuchnia duchów

Czujecie to ciepło w powietrzu? To nic, że dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem pracy... Wystarczyło otworzyć szeroko okno i drzwi od balkonu i wdychać świeże powietrze. W sąsiednim ogrodzie kwitną przebiśniegi... wiosna przyszła w samą porę.
Taka pogoda sprawia, że mam ochotę na coś słodkiego. Inspirację znalazłam u Misi, jednak nie mając ani maślanki, ani płatków owsianych zrobiłam swoją wariację na temat pełnoziarnistych placuszków. Całkiem udaną :) Świetnie sprawdziłyby się na śniadanie... lub na popołudniowy deser ;)
Z podanych proporcji wyszło 10 sztuk. 
SKŁADNIKI:
  • 1/4 szklanki otrębów owsianych
  • 1/4 szklanki mleka (1,5% lub 2 %)
  • łyżka syropu klonowego
  • 3/4 szklanki pełnoziarnistej mąki pszennej
  • 1/4 szklanki mąki pszennej
  • szczypta soli
  • pół łyżeczki sody
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 duże jajko
  • 175 ml jogurtu naturalnego
  • 1,5 łyżki oleju rzepakowego + odrobina do smażenia
  • pół łyżeczki ekstraktu waniliowego
do podania:
  • konfitura (u mnie z czarnych porzeczek) / lub syrop klonowy
  • wiórki kokosowe

PRZYGOTOWANIE:
W miseczce wymieszać otręby owsiane z mlekiem i syropem klonowym. W drugiej misce wymieszać wszystkie suche składniki - obie mąki, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną i szczyptę soli.
Do trzeciej misce ubić jajko, dodać jogurt (miałam naturalny z ziarnami zbóż - sprawdził się idealnie). Przez cały czas ubijając, dodać olej i ekstrakt waniliowy.
Dodać mieszankę suchych składników do jajek z jogurtem. Zamieszać delikatnie. Dodać mleko z otrębami i syropem. Odstawić na ok. pół godziny.
Rozgrzać patelnię i posmarować lub spryskać ją olejem. Nakładać nieduże porcje ciasta i smażyć z obu stron - placuszki są delikatne, więc trzeba uważać przy ich przewracaniu. 
Podawać z ulubioną konfiturą lub syropem klonowym. Idealną posypką będą wiórki kokosowe.



poniedziałek, 27 lutego 2012

Złociste placki ziemniaczane z sosem serowo-pieprzowym

Placki ziemniaczane. Kto ich nie lubi ? :) U nas w domu podawało się je z cukrem, jednak ja najbardziej lubiłam dodatek pikantnego ketchupu. Na naszym fanpage na facebooku pisaliście o takich dodatkach jak śmietana, twarożek, sos grzybowy, czosnkowy czy węgierski (wszystkie lubimy :). Padła jeszcze opcja na słodko z musem jabłkowym, z pewnością pyszna (jak zdobędziemy od mamy słoiczek musu to wypróbujemy). Jednak dziś polecam dodatek sosu serowego i to w wersji ekonomicznej. Obiad naprawdę  tani, a w dodatku prosty w wykonaniu i przepyszny. Składniki dostępne od ręki - zazwyczaj każdy ma w domu zapas ziemniaków, mąki i jajek. Cena składników to 5-6 zł, a najedzą się 2-3 osoby. Sos serowy jest kaloryczną przyjemnością, jednak raz na jakiś czas można sobie na nią pozwolić :) Smacznego!

SKŁADNIKI:
  • 1 kg ziemniaków
  • 1 biała cebula
  • 1 łyżeczka soli
  • świeżo mielony pieprz
  • 2 jajka
  • 5 łyżek mąki pszennej
  • olej rzepakowy do smażenia
sos serowy:
  • 120 ml mleka 2 %
  • 200 g zwykłego serka topionego np. gouda
  • 1 łyżka kwaśnej śmietany 12 %
  • szczypta soli
  • świeżo mielony lub młotkowany pieprz

PRZYGOTOWANIE:

Obrane ziemniaki zetrzeć do dużej miski na tarce ręcznej o grubych oczkach. Dodać pokrojoną w drobną kostkę surową cebulę, wbić dwa żółtka, a białka ubić na sztywną pianę i również dodać do masy, delikatnie mieszając. Doprawić solą i pieprzem. Dodać mąkę, wymieszać dokładnie. Tak przygotowaną masę na placki przełożyć do na sitka (na durszlak), a ten z kolei umieścić na misce - w ten sposób nadmiar soku będzie do niej spływać (grubo starte ziemniaki wolniej puszczają sok).
Olej bardzo dobrze rozgrzać, po czym zmniejszyć na średni poziom (u mnie 6 na 9 poziomów grzania). Nabierać czubatą łyżkę masy, umieścić na patelni, formując owalne placki i smażyć na złocisty kolor z obu stron. Gotowe osączyć na ręcznikach papierowych. Podawać z sosem serowym (przepis poniżej),  posiekaną natką i ogórkiem kiszonym.
sos serowy:
W rondelku zagrzać 120 ml mleka, dodać pokrojony w mniejsze kawałki serek topiony, zmniejszyć ogień na minimum i energicznie wymieszać trzepaczką ręczną, by rozbić wszystkie grudki, dodać kwaśną śmietanę, doprawić do smaku szczyptą soli i dość dużą ilością pieprzu (pieprz kolorowy utłukłam w moździerzu - ok. 1/2 łyżeczki), wymieszać. Podawać na ciepło do placków. Sos jest idealny również frytek, kanapek czy mięs.

* Z powyższych składników powstało 8 placków ziemniaczanych średnicy 10-12 cm. 
* Sos można wzbogacić innymi serami, np zastąpić połowę topionego sera 50 g gorgonzoli lub 50 g kremowego koziego serka.
* Placki następnego dnia można odgrzać w piekarniku, podać z gulaszem czy zapiec z żółtym serem.




niedziela, 19 lutego 2012

Buraczkowe gnocchi z pesto słonecznikowo-dyniowym lub masłem pietruszkowym

Od kilku dni "chodziło za mną" połączenie burak & orzechy. Dzisiaj przedstawiam pomysł nr 1 idealnie realizujący to połączenie, a w najbliższych dniach idea nr 2 - na przystawkę.
Na zmęczenie nie ma lepszego lekarstwa niż talerz pachnącego makaronu, kluseczek lub pierogów - mącznych węglowodanów w czystej postaci. Ich uspokajające (i rozleniwiające) właściwości są nam wszystkim znane ;) Chyba ze względu na bardzo pracowity weekend moim jedynym marzeniem na niedzielny wieczór było zjedzenie czegoś pysznego i sycącego. Bo gdy łącznik zaczyna mi się mylić z myślnikiem, cudzysłów polski z angielskim i nad jedną stroną tekstu dumam dłużej niż godzinę to już znak, że powinnam przez chwilę się zresetować, wyjrzeć za okno, dać odpocząć głowie, zajmując dłonie gotowaniem czegoś pysznego... Czegoś takiego jak buraczkowe gnocchi.
Masełko pietruszkowe w tym daniu to inwencja Izki, która miała w dniu dzisiejszym anielską wręcz cierpliwość do mojego skupienia nad pracą (=wyłączenia z rzeczywistości). Merci ;)

SKŁADNIKI (na 3 porcje):
gnocchi:
  • 1 duży upieczony burak
  • 0,5 kg ziemniaków
  • 2 jajka
  • 150 g mąki pszennej + do podsypywania
  • sól (1/2 łyżeczki), pieprz
  • 1 łyżka oliwy z oliwek (do gotowania) 
pesto:
  • duża garść pestek słonecznika
  • garść pestek dyni
  • garść orzeszków piniowych
  • 2 ząbki czosnku
  • 30 g sera gruyere lub parmezanu
  • sok z połowy cytryny (+ 1 łyżeczka)
  • 7 łyżek oliwy z oliwek
  • sól, pieprz do smaku
masło:
  • 1/3 kostki miękkiego masła 82%
  • 2 łyżki posiekanej drobno natki pietruszki
  • 1 mały ząbek czosnku
  • sól, pieprz


PRZYGOTOWANIE:
Masło:
Masło wymieszać z natką, startym ząbkiem czosnku i doprawić do smaku szczyptą soli i pieprzu. Uformować rulonik i zawinąć w folię spożywczą, tworząc "cukierka", wstawić do zamrażarki na 20-30 min. Po wyjęciu kroić na plastry. 
Gnocchi:
Ziemniaki obrać i ugotować w osolonej wodzie, odcedzić i podusić tłuczkiem na gładkie puree. Buraczka upiekłam wcześniej (w łupinie, zawiniętego w folię aluminiową, 210 stopni - 1 godz. na kratce piekarnika - warto upiec jednocześnie kilka - do innego dania, o którym napiszę wkrótce). Zetrzeć na tarce i rozdrobnić blenderem na puree. Wymieszać ziemniaki z puree buraczanym, jajkami, doprawić dwiema szczyptami soli i świeżo zmielonym pieprzem. Dodać mąkę, wymieszać na gładką masę i wyłożyć na oprószony mąką blat. Wyrobić ciasto, które nie będzie kleiło się do rąk, podsypując mąką w razie potrzeby. Rozwałkować na 0,5-0,7 mm placek i kroić ostrym nożem na małe kwadraciki lub prostokąty. Można je od razu naciąć 3-krotnie ostrym nożykiem lub jak ja zrolować każdy w dłoniach i następnie nacinać. 
Gotować w lekko osolonym wrzątku z dodatkiem oliwy przez 1-1,5 min od wypłynięcia - najlepiej w tym celu użyć dużego, płaskiego garnka z 3 litrami wody. Aby gnocchi były bardziej czerwone można do wody dodać pokrojonego buraczka. Wyławiać łyżką cedzakową. Podawać wymieszane z pesto (można gnocchi wcześniej chwilę podsmażyć na patelni) lub z masełkiem pietruszkowo-czosnkowym.
Gnocchi dobrze komponują się także z listkami rukoli ;)
Pesto:
Na suchej patelni lekko uprażyć pestki słonecznika, dyni i orzeszki piniowe - mogą być lekko przyrumienione. Wsypać do miseczki, dodać trzy łyżki oliwy i rozdrobnić przy użyciu blendera. Zetrzeć parmezan i czosnek na drobnej tarce, dodać do masy z pestek i orzeszków, wraz z sokiem z cytryny i pozostałą oliwą. Przyprawić solą i pieprzem i jeszcze raz rozdrobnić blenderem. Pesto jest dosyć gęste - jeśli chcecie je wykorzystać do innego dania możecie dodać jeszcze łyżkę oliwy i 1-2 łyżki ciepłej wody (np. od gotowania makaronu), by było bardziej rzadkie.