Na początek 2017 roku coś słodkiego...
Choć to czas diet i wyrzeczeń to ja wbrew wszystkiemu zakochałam się w sernikach pieczonych w kąpieli wodnej. Coś, co zawsze wydawało mi się "wyższą szkołą jazdy", okazało się nie być wcale takie straszne, a efekt... no cóż, jest fantastyczny. Mój strach nie był oczywiście zupełnie irracjonalny – kilka lat temu, podczas pierwszej próby przygotowywania sernika nowojorskiego spektakularnie zalałam piekarnik, bo forma z wodą była nieszczelna. To drobne niepowodzenie na trochę mnie zraziło. Jak się okazuje – zupełnie niepotrzebnie.
Dopiero odkrywam możliwości jakie daje pieczenie w kąpieli wodnej, a już udało mi się stworzyć kompozycję doskonałą... w której czekolada z nutą pomarańczy jest niczym najlepsza pralinka ;) Ten sernik zasmakuje wszystkim łasuchom i skrytym czekoladożercom... jestem o tym przekonana, bo już jednego oczarował do tego stopnia, że 2/3 zniknęło zanim zdążyłam się nim nacieszyć... :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 2 stycznia 2017
niedziela, 12 czerwca 2016
Brownie
Brownie... ciasto-zakalec z definicji ;) Uwielbiam je robić, bo zawsze wychodzi i po prostu nie może się nie udać. Z cukinią, z buraczkami, z kaszą jaglaną, z orzechami, z masłem orzechowym - nie było jeszcze w moim piekarniku (*a raczej piekarniczku*) brownie, które by nie wyszło. Co to oznacza? Brownie to po prostu idealne ciasto dla początkujących... i dla wszystkich, którzy kochają czekoladę!
To mój ulubiony przepis na klasyczne brownie, w którym czekolada jest na planie pierwszym i drugim... a na trzecim jest kilka włoskich orzechów ;) Uwielbiane przez dzieci, czasem dodatkowo oblane czekoladową polewą... ale latem najlepsze bez polewy (za to np. z gałką lodów waniliowych...). Czujecie się namówieni do pieczenia? Jeśli nie możecie żyć bez czekolady, to chyba nie muszę Was namawiać ;)
sobota, 29 czerwca 2013
Brownie z masłem orzechowym
Rustykalne, intensywne, lekko słone, wilgotne (ale nie za bardzo)... po prostu cudowne. Brownie z masłem orzechowym było moim marzeniem od czasu gdy w programie "Ugotowani" robiła je Ola :) Ponad dwa tygodnie temu zdecydowałam się je upiec po raz pierwszy i okazało się objawieniem! Achom i ochom nie było końca :) W końcu brownie - najlepszy zakalec na świecie - ma wielu fanów.
Zaczęły się pytania o to jak zostało zrobione. Przygotowanie jest prostsze niż mogłoby się wydawać - potrzebnych jest 7 składników i ok. 40 minut, by stworzyć "to cudo".
Korzystałam z przepisu Panny Malwinny, ale lekko zmodyfikowałam proporcje i dostosowałam całość do większej blachy, by nasycić więcej osób :)
Zaczęły się pytania o to jak zostało zrobione. Przygotowanie jest prostsze niż mogłoby się wydawać - potrzebnych jest 7 składników i ok. 40 minut, by stworzyć "to cudo".
Korzystałam z przepisu Panny Malwinny, ale lekko zmodyfikowałam proporcje i dostosowałam całość do większej blachy, by nasycić więcej osób :)
piątek, 5 kwietnia 2013
Czekoladowa pokusa
Czasem mam ochotę na czekoladę... zdarza się to bardzo rzadko, ale się zdarza. Gdy taka nadchodzi to nie ogranicza się tylko do odłamania kostki lub trzech z tabliczki. Pojawia się za to coś na kształ wizji... jak mogłoby wyglądać coś czekoladowego i jednocześnie idealnego? Co najlepiej pasuje do czekolady?
Na pewno pasują truskawki (...nawet te szklarniowe prosto z Hiszpanii, bo o polskich możemy jeszcze przez dłuższy czas pomarzyć) i śmietanka, ciasteczka, serek. Gdy się pozbiera wszystkie myśli układają się one w coś wyśmienitego, oszałamiającego smakiem i wyglądem i tylko pozornie trudnego do wykonania. Układają się po prostu w czekoladową pokusę... której trudno się oprzeć.
Na pewno pasują truskawki (...nawet te szklarniowe prosto z Hiszpanii, bo o polskich możemy jeszcze przez dłuższy czas pomarzyć) i śmietanka, ciasteczka, serek. Gdy się pozbiera wszystkie myśli układają się one w coś wyśmienitego, oszałamiającego smakiem i wyglądem i tylko pozornie trudnego do wykonania. Układają się po prostu w czekoladową pokusę... której trudno się oprzeć.
czwartek, 28 marca 2013
Mazurek czekoladowy z m&m'sami
Mazurkowanie czas zacząć! W tym roku skromnie - tylko dwie sztuki dla najbliższych współpracowników, których chciałyśmy poczęstować przed wyjazdem do domu na święta. Postawiłyśmy na czekoladę... zarówno w postaci kakaowego spodu, jak i pysznego, czekoladowego wierzchu.
Kolor został przemycony w kolorowych drażetkach, które zapewne wszyscy znacie :) Przywołajmy wiosnę kolorowym mazurkiem!
Kolor został przemycony w kolorowych drażetkach, które zapewne wszyscy znacie :) Przywołajmy wiosnę kolorowym mazurkiem!
sobota, 10 listopada 2012
Mus czekoladowy
Urodziny ma się raz w roku. Chyba każdy w ten dzień zasługuje na coś wyjątkowego, na ciepłą myśl, ciepłe życzenia... i ciepłą kolację. Dlatego wczoraj była... dwudaniowa kolacja z deserem od serca, jazz z winylowej płyty i myślenie o tym, że to jednak zdrowie jest najważniejsze. Dlatego zamiast tradycyjnego tortu tym razem był mus... czekoladowy, z kawową nutą. Lekki, pyszny, po prostu doskonały.
SKŁADNIKI:
(inspiracja: Gotuj i chudnij, wyd. Pascal)
PRZYGOTOWANIE:
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej (w miseczce wstawionej do garnka z wrzącą wodą). Do czekolady dodać espresso i wymieszać (jeśli masa wydaje się zbyt rzadka dodać 1-2 kostki czekolady i wymieszać). Zdjąć z ognia, przestudzić.
Jajka sparzyć. Oddzielić żółtka od białek. Ubić żółtka z łyżeczką cukru pudru i zmiksować z masą czekoladowo-kawową.
Ubić białka z łyżeczką cukru pudru. Dodać do masy i bardzo delikatnie wymieszać. Przełożyć mus czekoladowy do kokilek lub kieliszków i wstawić do lodówki na co najmniej 3 godziny.
Podawać posypane czekoladowymi wiórkami, ewentualnie z bitą śmietaną.
SKŁADNIKI:
(inspiracja: Gotuj i chudnij, wyd. Pascal)
- 75-90 g dobrej czekolady gorzkiej - 10-12 kostek (75 % kakao)
- 1 espresso
- 2 jajka (duże)
- 2 łyżeczki cukru pudru
PRZYGOTOWANIE:
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej (w miseczce wstawionej do garnka z wrzącą wodą). Do czekolady dodać espresso i wymieszać (jeśli masa wydaje się zbyt rzadka dodać 1-2 kostki czekolady i wymieszać). Zdjąć z ognia, przestudzić.
Jajka sparzyć. Oddzielić żółtka od białek. Ubić żółtka z łyżeczką cukru pudru i zmiksować z masą czekoladowo-kawową.
Ubić białka z łyżeczką cukru pudru. Dodać do masy i bardzo delikatnie wymieszać. Przełożyć mus czekoladowy do kokilek lub kieliszków i wstawić do lodówki na co najmniej 3 godziny.
Podawać posypane czekoladowymi wiórkami, ewentualnie z bitą śmietaną.
poniedziałek, 29 października 2012
Ciasteczka bananowe z czekoladą
Za nami pierwsze warsztaty, jakie mogłyśmy same poprowadzić. Gastrorakieta wylądowała w Cafe Draże - dwa duże stoły, suto zastawione produktami, kolorowe miski, jeden piekarnik, trzy wegańskie słodkości do przygotowania, my dwie i kilkunastu uczestników :) Ponieważ same najlepiej wspominamy warsztaty, na których mogłyśmy same niemal wszystko zrobić to zależało nam, żeby tak było również na naszych. Logistyka była skomplikowana... ale wygląda na to, że wszystko się udało, bo torebeczki pełne słodkości i uśmiechy nawet przy sprzątaniu to dla nas dobry sygnał, że chyba nie poszło najgorzej :)
Jeszcze raz dziękujemy wszystkim uczestnikom - tym większym i tym mniejszym - za ciepłe przyjęcie i wyrozumiałość - fantastycznie, że byliście tak kreatywni. Dziękujemy wszystkim, którzy pomogli nam w organizacji: Marcie, Michałowi i Kombi, Uli i Rafałowi i ekipie Cafe Draże. Było bardzo kolorowo (co pokażą pozostałe dwa przepisy) i mamy nadzieję, że pysznie :)
Kilka słów o wegańskich ciasteczkach bananowych z czekoladą - jest to prosta receptura, drobne zmiany w ilości musli, bananów czy czekolady jej nie szkodzą - ciasteczka po prostu się udają :) Przepis jest tylko na 6 ciasteczek - można wszystko podwoić lub potroić. Jeśli chcecie, żeby były w 100 % wegańskie jak nasze - sprawdzajcie skład margaryny i czekolady - nie powinno być w nich ani śladu mleka. Kawałki czekolady można wmieszać w ciasto (jak na zdjęciu tuż obok) lub udekorować nimi wierzch (jak na zdj. poniżej). Powodzenia :)
SKŁADNIKI (6 ciasteczek)
- pół szklanki mąki
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
- trzy łyżki musli
- szczypta soli
- trzy łyżki cukru brązowego
- 1/8 kostki margaryny (2 płaskie łyżki)
- pół łyżeczki esencji waniliowej
- pół banana
- garstka pokruszonej czekolady 70-75 % kakao
PRZYGOTOWANIE:
1. Rozgrzać piekarnik do temp. 180 stopni C., blachę
wyłożyć pergaminem.
2. W miseczce wymieszać cukier z margaryną – na
pastę (jeśli robicie większą ilość - można utrzeć mikserem). Rozgnieść banana i dodać go do miseczki,
dolać także esencję.
3. W większej misce wymieszać przesianą mąkę, musli, proszek do pieczenia i szczyptę soli.
4. Dodać mokre składniki do suchych – wymieszać
dokładnie. Na koniec dodać pokruszoną czekoladę i wymieszać.
5. Łyżką nakładać na blachę w odległości ok. 2 cm od siebie, lekko spłaszczyć.
6. Piec ok. 15 minut – aż spód lekko zbrązowieje.
7. Po wyjęciu z piekarnika pozwolić im wystygnąć, by zdążyły stać się chrupkie. Najlepsze są tego samego dnia :)
Tutaj w wykonaniu naszych warsztatowiczów:
W najbliższych dniach podzielimy się pozostałymi przepisami. Wszyscy, którzy byli na warsztatach dostaną je też w formacie pdf na skrzynki mailowe - najprawdopodobniej dzisiaj :)
środa, 1 sierpnia 2012
Sernikobrownie z jagodami
Goście w domu to zawsze dobra okazja, by upiec ciasto. Takie ciasto, które łączy upodobania kulinarne wielu osób... chyba nie ma lepszego ciasta niż sernikobrownie z owocami. Jako inspiracja posłużył mi przepis z Kwestii Smaku na Sernikobrownie z puree truskawkowym, jednak w mojej wersji to jagody grają jedną z głównych ról (bynajmniej nie w wersji zmiażdżonej). Wyszło pysznie! Do pysznego espresso lub ukochanej latte - perfekcyjne. I goście wychodzą zachwyceni...
SKŁADNIKI:
warstwa czekoladowa:
PRZYGOTOWANIE:
Owoce opłukać i osuszyć.
Czekoladę połamać na kostki i umieścić wraz z masłem w rondelku, podgrzewać na wolnym ogniu do momentu rozpuszczenia. Odstawić do ostygnięcia. Jajka utrzeć z cukrem pudrem na puszystą masę przy użyciu elektrycznej trzepaczki. Dodać kakao, ostudzoną masę czekoladowo-maślaną, zmiksować na wolnych obrotach. Dodać mąkę i ponownie zmiksować na wolnych obrotach. Kwadratową formę do pieczenia wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. Masę wylać i wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni C na 15 minut.
Przygotować masę serowa. Ser utrzeć elektryczną trzepaczką na wolnych obrotach wraz z cukrem, powoli wlewać mleko. Dodać ekstrakt. Kolejno wbić po 1 jajku. Miksować do momentu rozbicia wszystkich grudek. Ciasto wyjąć a temp. zmniejszyć do 160 stopni C. Masę serową wylać na warstwę czekoladową i rozsypać na wierzchu owoce. Wstawić ponownie do piekarnika i piec jeszcze 40 minut. Po tym czasie uchylić drzwiczki piekarnika i wystudzić ciasto. Można podawać posypany cukrem pudrem lub z dodatkiem gałki lodów waniliowych. Najlepiej smakuje schłodzony.

SKŁADNIKI:
warstwa czekoladowa:
- 200 g gorzkiej czekolady
- 200 g masła (w tym odrobina do wysmarowania formy)
- 2 łyżki ciemnego kakao
- 3 duże jajka
- 230-250 g cukru pudru
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
- 120 g przesianej mąki pszennej
- 500 g sera białego trzykrotnie mielonego, np President lub Polana
- 3 łyżki cukru pudru
- 3/4 puszki mleka zagęszczonego z puszki niesłodzonego
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
- 2 jajka
- oraz 1 czubata szklanka jagód*
PRZYGOTOWANIE:
Owoce opłukać i osuszyć.
Czekoladę połamać na kostki i umieścić wraz z masłem w rondelku, podgrzewać na wolnym ogniu do momentu rozpuszczenia. Odstawić do ostygnięcia. Jajka utrzeć z cukrem pudrem na puszystą masę przy użyciu elektrycznej trzepaczki. Dodać kakao, ostudzoną masę czekoladowo-maślaną, zmiksować na wolnych obrotach. Dodać mąkę i ponownie zmiksować na wolnych obrotach. Kwadratową formę do pieczenia wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. Masę wylać i wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni C na 15 minut.
Przygotować masę serowa. Ser utrzeć elektryczną trzepaczką na wolnych obrotach wraz z cukrem, powoli wlewać mleko. Dodać ekstrakt. Kolejno wbić po 1 jajku. Miksować do momentu rozbicia wszystkich grudek. Ciasto wyjąć a temp. zmniejszyć do 160 stopni C. Masę serową wylać na warstwę czekoladową i rozsypać na wierzchu owoce. Wstawić ponownie do piekarnika i piec jeszcze 40 minut. Po tym czasie uchylić drzwiczki piekarnika i wystudzić ciasto. Można podawać posypany cukrem pudrem lub z dodatkiem gałki lodów waniliowych. Najlepiej smakuje schłodzony.

piątek, 15 czerwca 2012
Muffinki z czereśniami, białą czekoladą i pistacjami
Czereśnie od mamy musiały trochę poczekać na swoją kolej - w tym tygodniu było naprawdę dużo pracy, a intensywny weekend przed nami :) Ale takie muffiny marzyły mi się od kilku dni - słodkie czereśnie w miękkim cieście, gęsta biała czekolada i pistacje jako posypka. Na tym małym torcie czereśnia jako "wisienka". Już czuję jak znani mi miłośnicy słodyczy zacierają ręce na ten przysmak... czasem trzeba sobie sprawić przyjemność :)
SKŁADNIKI (na 12 sztuk):
suche:
PRZYGOTOWANIE:
W dużej misce połączyć wszystkie składniki suche. W drugiej, mniejszej misce wymieszać mleko z jajkiem. Dodać mokre składniki do miski z suchymi i dokładnie wymieszać - ręcznie lub przy pomocy miksera elektrycznego. Wlać rozpuszczone masło i ponownie wymieszać. Czereśnie okroić z pestek, dodać do masy i wymieszać. Piekarnik rozgrzać do temp. 180 stopni. Papierowe papilotki spryskać olejem w sprayu i umieścić w formie na muffiny. Piec 20 minut + 5 minut w temp. 200 stopni. Lekko przestudzone polać rozpuszczoną w kąpieli wodnej białą czekoladą. Posypać pokruszonymi pistacjami i udekorować czereśnią (żeby owoce nie spadały - ścięłam im spody).
SKŁADNIKI (na 12 sztuk):
suche:
- 150 g mąki pełne ziarno
- 150 g maki pszennej, np tortowej
- 2/3 szklanki cukru (może być brązowy)
- 2 łyżki wiórków kokosowych
- 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 szklanka mleka
- 1 jajko
- 100 g rozpuszczonego masła 82%
- ok. 300 g czereśni (250 g + 12 sztuk do dekoracji)
- biała czekolada na polewę
- 2 łyżki niesolonych pistacji do posypania
- olej w sprayu
PRZYGOTOWANIE:
W dużej misce połączyć wszystkie składniki suche. W drugiej, mniejszej misce wymieszać mleko z jajkiem. Dodać mokre składniki do miski z suchymi i dokładnie wymieszać - ręcznie lub przy pomocy miksera elektrycznego. Wlać rozpuszczone masło i ponownie wymieszać. Czereśnie okroić z pestek, dodać do masy i wymieszać. Piekarnik rozgrzać do temp. 180 stopni. Papierowe papilotki spryskać olejem w sprayu i umieścić w formie na muffiny. Piec 20 minut + 5 minut w temp. 200 stopni. Lekko przestudzone polać rozpuszczoną w kąpieli wodnej białą czekoladą. Posypać pokruszonymi pistacjami i udekorować czereśnią (żeby owoce nie spadały - ścięłam im spody).
piątek, 1 czerwca 2012
Owocowe szaszłyki + marshmallow + płynna czekolada
W Dzień Dziecka wszystko nam wolno (choć już dziećmi od kilku lat nie jesteśmy ;). Cóż, to taki dzień, w którym kolorowe słodycze uśmiechają się ze sklepowych i cukierniczych witryn, dzień w którym gofry i lody powinny być w głównym menu... Ale co zaserwować jak pada, wieje, a temperatura bynajmniej nie jest letnia... Mamy całkiem apetyczną propozycję - owocowe szaszłyki z piankami marshmallow. Do tego płynna czekolada i mamy to, co tygryski lubią najbardziej... Te duże i te małe ;)
W tego typu kompozycjach panuje pełna dowolność, więc wszystkie słodkie owoce będą pasowały.
SKŁADNIKI:
owoce:
PRZYGOTOWANIE:
Owoce opłukać i nadziać na patyki do szaszłyków - w dowolnych konfiguracjach, wraz z piankami marshmallow.
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej.
Podawać na stole, który można pobrudzić. Jeść, maczać w czekoladzie, obsypywać kolorowymi perełkami, dobrze się bawić :)
W tego typu kompozycjach panuje pełna dowolność, więc wszystkie słodkie owoce będą pasowały.
SKŁADNIKI:
owoce:
- mango
- banan (nie bardzo miękki!)
- winogrona zielone
- winogrona ciemne
- truskawki
- kiwi
można także użyć: - borówek amerykańskich
- ananasa
- brzoskwini, moreli
- arbuza
- malin, jeżyn
- mandarynek itd., itp.
- Dodatkowo:
- pianki marshmallow
- czekolada do rozpuszczania lub tabliczka ulubionej - mlecznej lub deserowej
- kolorowe posypki
PRZYGOTOWANIE:
Owoce opłukać i nadziać na patyki do szaszłyków - w dowolnych konfiguracjach, wraz z piankami marshmallow.
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej.
Podawać na stole, który można pobrudzić. Jeść, maczać w czekoladzie, obsypywać kolorowymi perełkami, dobrze się bawić :)
sobota, 7 kwietnia 2012
Mazurek porzeczkowy na ciemnym spodzie | Wesołych Świąt!
Czasem lubię wracać do domu. Być witana pytaniami czy nie jestem głodna i czy nie chcę ciasteczka... Lubię siedzieć wieczorem z mamą, która na jakiś czas zapomina o wyliczance "co trzeba zrobić" i pije ze mną herbatę, ogląda zdjęcia na blogu i rozwiązuje krzyżówkę ze "Zwierciadła" (która przypomina jej dawne krzyżówki z "Przekroju";)). Zagadujemy się, nagle robi się 23:30, a mama przypomina sobie, że jeszcze miała upiec sernik... Trudno, już jutro. Upieczemy jeszcze mazurek - proponuję. Mazurek? Taki słodki jak ostatnio? Nie, zupełnie inny...
Przedstawiam mamie swój plan - jego plusy i minusy. Nie mamy odpowiedniej blaszki (coś się wykombinuje) i brzegi na pewno opadną (to może pianka z białek?). I nie będzie taki słodki (duży plus) ... i będzie miał zupełnie inne kolory niż tradycyjny...
Z naszych kombinacji powstaje ten oto mazurek - o nieidealnym kształcie i idealnym smaku. Ciemny, kruchy spód, przypieczona pianka i masa czekoladowo-porzeczkowo-serowa, która ma cudowny, przyciągający kolor... Mimo nieidealnego kształtu jesteśmy z mamą bardzo zadowolone z efektu :)
SKŁADNIKI:
ciasto:
***
Drodzy Czytelnicy, korzystając z okazji, składamy Wam serdeczne życzenia... ;)
Przedstawiam mamie swój plan - jego plusy i minusy. Nie mamy odpowiedniej blaszki (coś się wykombinuje) i brzegi na pewno opadną (to może pianka z białek?). I nie będzie taki słodki (duży plus) ... i będzie miał zupełnie inne kolory niż tradycyjny...
Z naszych kombinacji powstaje ten oto mazurek - o nieidealnym kształcie i idealnym smaku. Ciemny, kruchy spód, przypieczona pianka i masa czekoladowo-porzeczkowo-serowa, która ma cudowny, przyciągający kolor... Mimo nieidealnego kształtu jesteśmy z mamą bardzo zadowolone z efektu :)
SKŁADNIKI:
ciasto:
- 2 żółtka
- pół szkl. cukru pudru
- 1 i 3/4 szkl. mąki
- 150 g masła
- szczypta soli
- 2 łyżki kakao
- odrobina masła i bułki tartej do wysypania formy
- 4 kostki gorzkiej czekolady - starte
pianka: - 2 białka
- pół szkl. cukru pudru
- masa
- 3 łyżki przetartek konfitury porzeczkowej
- 150 g białej czekolady
- 125 g serka Philadelphia|
do ozdoby: - dowolne, pokruszone orzechy
PRZYGOTOWANIE:
Przygotować ciasto:
Mąkę wymieszać z cukrem, dodać szczyptę soli i kakao. Dodać pokrojone masło i żółtka i zagnieść gładkie ciasto. Rozwałkować, wyłożyć formę (u mnie połowa dużej formy - 22 x 19 cm, ale ciasta spokojnie starczy np. na prostokątną formę do tarty), podnosząc lekko brzegi. Ponakłuwać widelcem i włożyć do lodówki na minimum godzinę (lub na 15 minut do zamrażarki).
Rozgrzać piekarnik z termoobiegiem do temp. 170-175 stopni C.
Ubić pianę z cukrem na sztywno. Przy pomocy szprycy (lub prowizorycznego worka - jak w naszym przypadku:)) na zimne ciasto nałożyć wzdłuż brzegów piankę. Wstawić do piekarnika na 15-20 minut (aż pianka będzie lekko przyrumieniona.
Wyciągnąć z piekarnika i posypać jeszcze ciepłe ciasto startą, gorzką czekoladą. Odstawić do całkowitego wystygnięcia.
Przygotować masę:
Rozpuścić białą czekoladę w kąpieli wodnej. Lekko przestudzić. Wymieszać z trzema pełnymi łyżkami przetartej przez sitko konfitury porzeczkowej. Dodać serek i zmiksować na gładką masę.
Wylać masę na zimne ciasto. Wygładzić. Posypać orzechami.
Mazurka schłodzić. Będzie gotowy po ok. 2 godzinach :)
***
Drodzy Czytelnicy, korzystając z okazji, składamy Wam serdeczne życzenia... ;)
poniedziałek, 26 marca 2012
Wyborny tort kakaowo-orzechowy z kremem Baileys - dla babci :)
Taka okazja nie zdarza się często. Nasza babcia obchodziła wczoraj osiemdziesiąte urodziny. Zależało nam na tym żeby zrobić jej niespodziankę. Udało się - już dawno nie widziałyśmy babci tak szczęśliwej i wzruszonej jednocześnie...
Najpiękniejszy doniczkowy kwiat, jaki udało nam się znaleźć, retro kartka od M., kubek z ukochanym motywem, dwie płyty z ulubionymi piosenkami i tort. Dopasowany do solenizantki. Odpowiednio słodki i rozpływający się w ustach. Piekłyśmy go pół soboty (we dwie - tortowe debiutantki). Ciasta przekładane kremem bywały już u nas niejeden raz, ale nigdy nie było tortu. Takiego prawdziwego, kilkuwarstwowego, z polewą i ozdobami... Myślałyśmy o nim od tygodnia. Jego smak i wygląd to konsensus różnych pomysłów, najbardziej pasujących do tego, co kojarzyło nam się z babcią.
Bazowy przepis na ciasto (nie jest to typowy biszkopt) zaczerpnęłyśmy ze Słodkiej kuchni polskiej Ewy Aszkiewicz, modyfikując przepis na tort rumowy. Z kremem z wyraźną nutą orzechowego Baileysa (za możliwość spróbowania i "przetestowania" go serdecznie dziękujemy;)) i czekoladową, kremową polewą współgrał idealnie. Do tego wiśnie lekko przełamujące smak...
Dla tego błogiego uśmiechu po kilku kęsach i pogodnych rozmów przy kawie było warto spędzić pół soboty w kuchni.
200 lat BABCIU!
SKŁADNIKI:
ciasto

krem
polewa
PRZYGOTOWANIE:
Najpiękniejszy doniczkowy kwiat, jaki udało nam się znaleźć, retro kartka od M., kubek z ukochanym motywem, dwie płyty z ulubionymi piosenkami i tort. Dopasowany do solenizantki. Odpowiednio słodki i rozpływający się w ustach. Piekłyśmy go pół soboty (we dwie - tortowe debiutantki). Ciasta przekładane kremem bywały już u nas niejeden raz, ale nigdy nie było tortu. Takiego prawdziwego, kilkuwarstwowego, z polewą i ozdobami... Myślałyśmy o nim od tygodnia. Jego smak i wygląd to konsensus różnych pomysłów, najbardziej pasujących do tego, co kojarzyło nam się z babcią.
Bazowy przepis na ciasto (nie jest to typowy biszkopt) zaczerpnęłyśmy ze Słodkiej kuchni polskiej Ewy Aszkiewicz, modyfikując przepis na tort rumowy. Z kremem z wyraźną nutą orzechowego Baileysa (za możliwość spróbowania i "przetestowania" go serdecznie dziękujemy;)) i czekoladową, kremową polewą współgrał idealnie. Do tego wiśnie lekko przełamujące smak...
Dla tego błogiego uśmiechu po kilku kęsach i pogodnych rozmów przy kawie było warto spędzić pół soboty w kuchni.
200 lat BABCIU!
SKŁADNIKI:
ciasto
- szklanka mąki tortowej
- 2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
- 5 płaskich łyżek kakao
- 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
- 5 dużych jajek (lub 6 małych)
- 3/4 szklanki cukru pudru
- 125 g masła
- kieliszek orzechówki
- sok z połowy cytryny
- odrobina masła i bułka tarta do wysmarowania formy
krem
- 200 ml kremówki
- 250 g mascarpone
- 100 g mlecznej czekolady
- 60 g gorzkiej czekolady
- 50 ml orzechowego Baileysa
- opakowanie cukru waniliowego (16 g)
- 2 łyżki cukru pudru
- zagęstnik do śmietany
- 5 kakaowych, chrupiących ciasteczek
- kilkanaście wiśni - z syropu, kompotu lub konfitury (bez pestek!)- osączonych
do nasączenia
- pół filiżanki zaparzonej, dobrej kawy (nie rozpuszczalnej)
- łyżka orzechówki
- 130 g gorzkiej czekolady (65%)
- 130 ml śmietany kremówki
- 1 łyżka cukru pudru
- orzechy włoskie
- orzechowa posypka
PRZYGOTOWANIE:
Ciasto:
Piekarnik rozgrzać do temp. 160 stopni Celsjusza. Tortownicę o średnicy 25 cm wysmarować masłem i delikatnie posypać bułką tartą.
Masło utrzeć z cukrem*, dodając stopniowo po 1 żółtku. Do masy wlać orzechówkę i sok z cytryny i wymieszać. Ubić białka na sztywną pianę. Mąki przesiać i wymieszać z proszkiem do pieczenia i kakao. Sypkie składniki wrzucić do masła z cukrem i żółtkami. Delikatnie wymieszać. Dodać pianę z białek i ostrożnie wymieszać na gładką masę. Wyłożyć do tortownicy. Piec 40-45 minut.
Po wyłożeniu wychłodzić. Na krążki kroić dopiero gdy nie będzie już ciepły.
Krem Baileys:
Rozpuścić czekolady w kąpieli wodnej, przestudzić (co jakiś czas mieszać, żeby nie stężały). Zacząć ubijanie śmietany, dodać łyżkę cukru pudru i cukier waniliowy. Gdy zacznie być gęsta dodać serek mascarpone i Baileysa. Ubijać jeszcze chwilę. Dodać rozpuszczoną czekoladę.
Jeśli chcecie mieć pewność, że krem będzie miał właściwą konsystencję możecie dodać zagęstnik do bitej śmietany (w składzie ma skrobię i glukozę). Trzeba go wymieszać z drugą łyżką cukru i wsypać do kremu, a następnie zmiksować.
Krem schłodzić (co najmniej godzinę).
Układanie:
Odciąć wypukły wierzch ciasta, resztę przekroić długim nożem trzy równe krążki. Pół filiżanki kawy wymieszać z łyżką orzechówki. Pędzelkiem smarować krążki ciasta.
Krem podzielić na dwie równe części. Jedną wymieszać z pokruszonymi ciasteczkami czekoladowymi. Tę wyłożyć na pierwszy krąg. Przykryć drugim. Posmarować pozostałym kremem, na nim ułożyć wiśnie. Przykryć ostatnim, posmarowanym kawą z orzechówką krążkiem i lekko docisnąć i wygładzić brzegi.
Schłodzić.
Polewa:
Podgrzać śmietankę z cukrem pudrem. Gdy będzie bliska wrzenia wrzucić kostki czekolady i mieszać aż do rozpuszczenia. Schłodzić, by masa trochę stężała.
Gotową polewą posmarować wierzch i brzegi tortu. Udekorować dowolnie - u nas były to orzechy i orzechowa posypka. I czekoladowa osiemdziesiątka ;)
czwartek, 16 lutego 2012
Pączki nadziane kremem Baileys
Kalorie mnożą się przez... pączkowanie (podobno), jak to wczoraj trafnie ujął nasz znajomy w tym rysunku: klik - fb ;) Czy pozwolić sobie na słodką rozpustę przez jeden dzień w roku? Pewnie - pod warunkiem, że przez weekend będziecie mieć możliwość by to wszystko spalić... całe szczęście okazji przy tej śnieżnej pogodzie jest mnóstwo. Niech po tłustym czwartku sanki / narty / łyżwy zostaną odkurzone! :)
Aż trudno się przyznać, ale nigdy wcześniej nie robiłam pączków. Były faworki, pyszne racuszki z ricotty, ale nie pączki. Początkowo marzyły mi się takie nadziane konfiturą różaną... ale butelka likeru Baileys, który od czasu do czasu wzbogaca smak popołudniowej kawy, zdecydowanie bardziej kusiła swoją zawartością. Przepis na pączki Wolfganga Süpke z nadzieniem na bazie likieru znalazłam na stronie domowe-wypieki.pl. Chciałam usmażyć mniejsze pączki - takie na 3-4 kęsy, więc zmniejszyłam ilość składników o połowę. Poza tym jako pączkowa debiutantka, chcąc mieć pewność, że wszystko się uda, trzymałam się przepisu.
Pączki wyszły lekko wilgotne i puszyste (chociaż nie tak jak tradycyjne), nadzieniu trudno się oprzeć (smak likieru jest cudownie dominujący), więc mimo tego, że pracy przy przygotowaniu jest sporo - efekt jest wart zachodu :)
Z podanej porcji wyszły 22 małe pączki (kuleczki surowego ciasta ważyły ok. 40 g).
SKŁADNIKI:
(inspiracja: domowe-wypieki.pl)
Lekko podgrzać mleko (ma być ciepłe - ok. 40 stopni C wystarczy). Połowę mąki (250 g) przesiać i zagnieść lekkie ciasto z mlekiem i drożdżami. Przykryć bawełnianą ściereczką i pozostawić na 45 minut do wyrośnięcia.
Po tym czasie dodać do ciasta pozostałe składniki i przez kilka minut intensywnie zagniatać, aż powstanie gładkie ciasto. Ponownie przykryć i odczekać 15 minut. Zagnieść ponownie, zbierając ciasto od zewnątrz miski do środka - powtórzyć tę czynność jeszcze dwa razy w odstępach piętnastominutowych.
Lekko posypać blat mąką. Z wyrośniętego ciasta odrywać małe kawałki (po 40 g.), formować z nich kuleczki i układać w odstępach na blacie. Powinny wyrastać jeszcze przez 45 min.
Rozgrzać olej (lub smalec). Smażyć w dużym garnku na rozgrzanym tłuszczu po ok. 2 min. z każdej strony - aż uzyskają upragniony kolor*. Skorzystałam z rady autorów przepisu i zanurzałam lekko pączki, by podsmażyć lekko biały pasek - pączki dzięki temu nie miały prawa stracić kształtu :)
Po usmażeniu odkładać pączki na ręczniki papierowe, by ociekły z tłuszczu.
Przygotować nadzienie. Pół szklanki mleka wymieszać z cukrem i budyniem. Pozostałe mleko zagotować i dodać wymieszany z cukrem i mlekiem budyń. Na małym ogniu ugotować gęsty budyń, przez cały czas mieszając. Gdy nabierze gęstej konsystencji dodać likier i wymieszać, aż masa będzie gładka. Masę włożyć do szprycy cukierniczej z długą końcówką i wstrzykiwać nadzienie do pączków :)
Na koniec (gdy pączki będą jeszcze lekko ciepłe) posypać cukrem pudrem lub polać roztopioną, mleczną czekoladą (wymieszaną z odrobiną mleka) i posypać kolorową posypką :)
Voilà!
* Nie lubię jak pączki są blade, więc smażyłam je tak, by były bardziej rumiane - wystarczy jednak minuta / pół minuty skrócić proces smażenia, by były jaśniejsze - przy dobrze rozgrzanym oleju smażenie jest błyskawiczne, a pączki nie chłoną tłuszczu.

Oczywiście jeść ;)
Aż trudno się przyznać, ale nigdy wcześniej nie robiłam pączków. Były faworki, pyszne racuszki z ricotty, ale nie pączki. Początkowo marzyły mi się takie nadziane konfiturą różaną... ale butelka likeru Baileys, który od czasu do czasu wzbogaca smak popołudniowej kawy, zdecydowanie bardziej kusiła swoją zawartością. Przepis na pączki Wolfganga Süpke z nadzieniem na bazie likieru znalazłam na stronie domowe-wypieki.pl. Chciałam usmażyć mniejsze pączki - takie na 3-4 kęsy, więc zmniejszyłam ilość składników o połowę. Poza tym jako pączkowa debiutantka, chcąc mieć pewność, że wszystko się uda, trzymałam się przepisu.
Pączki wyszły lekko wilgotne i puszyste (chociaż nie tak jak tradycyjne), nadzieniu trudno się oprzeć (smak likieru jest cudownie dominujący), więc mimo tego, że pracy przy przygotowaniu jest sporo - efekt jest wart zachodu :)
Z podanej porcji wyszły 22 małe pączki (kuleczki surowego ciasta ważyły ok. 40 g).
SKŁADNIKI:
(inspiracja: domowe-wypieki.pl)
- 0,5 kg mąki pszennej
- 175 ml mleka
- 40 g świeżych drożdży
- 75 g miękkiego masła
- 50 g cukru
- 5 g soli
- 4 żółtka z dużych jajek
- 1 duże jajko
- olej do smażenia (ok. 0,5 - 0,7 l - pączki muszą swobodnie pływać)
- 250 ml mleka
- 2 łyżki cukru
- 40 g budyniu waniliowego (bez cukru)
- 170 ml likieru Baileys
Lekko podgrzać mleko (ma być ciepłe - ok. 40 stopni C wystarczy). Połowę mąki (250 g) przesiać i zagnieść lekkie ciasto z mlekiem i drożdżami. Przykryć bawełnianą ściereczką i pozostawić na 45 minut do wyrośnięcia.
Po tym czasie dodać do ciasta pozostałe składniki i przez kilka minut intensywnie zagniatać, aż powstanie gładkie ciasto. Ponownie przykryć i odczekać 15 minut. Zagnieść ponownie, zbierając ciasto od zewnątrz miski do środka - powtórzyć tę czynność jeszcze dwa razy w odstępach piętnastominutowych.
Lekko posypać blat mąką. Z wyrośniętego ciasta odrywać małe kawałki (po 40 g.), formować z nich kuleczki i układać w odstępach na blacie. Powinny wyrastać jeszcze przez 45 min.
Rozgrzać olej (lub smalec). Smażyć w dużym garnku na rozgrzanym tłuszczu po ok. 2 min. z każdej strony - aż uzyskają upragniony kolor*. Skorzystałam z rady autorów przepisu i zanurzałam lekko pączki, by podsmażyć lekko biały pasek - pączki dzięki temu nie miały prawa stracić kształtu :)
Po usmażeniu odkładać pączki na ręczniki papierowe, by ociekły z tłuszczu.
Przygotować nadzienie. Pół szklanki mleka wymieszać z cukrem i budyniem. Pozostałe mleko zagotować i dodać wymieszany z cukrem i mlekiem budyń. Na małym ogniu ugotować gęsty budyń, przez cały czas mieszając. Gdy nabierze gęstej konsystencji dodać likier i wymieszać, aż masa będzie gładka. Masę włożyć do szprycy cukierniczej z długą końcówką i wstrzykiwać nadzienie do pączków :)
Na koniec (gdy pączki będą jeszcze lekko ciepłe) posypać cukrem pudrem lub polać roztopioną, mleczną czekoladą (wymieszaną z odrobiną mleka) i posypać kolorową posypką :)
Voilà!
* Nie lubię jak pączki są blade, więc smażyłam je tak, by były bardziej rumiane - wystarczy jednak minuta / pół minuty skrócić proces smażenia, by były jaśniejsze - przy dobrze rozgrzanym oleju smażenie jest błyskawiczne, a pączki nie chłoną tłuszczu.

Oczywiście jeść ;)
wtorek, 14 lutego 2012
Zmysłowy deser - banany w cieście francuskim, krem czekoladowy i lody sernikowe
Moc słodkich kalorii, towarzystwo kogoś kogo lubimy czy kochamy i apetyt na coś pysznego? Oto deser! Gorące i słodkie banany w cieście francuskim, gorzkie kakao dla zrównoważenia smaków, mocno czekoladowy krem, aksamitne lody sernikowe i owoce. Takie zestawienie może pobudzić zmysły :) Kontrast faktur, smaków, kolorów i temperatur na jednym talerzu! Polecam jeść widelczykiem i łyżeczką, jednak wszystkie chwyty są dozwolone... np jedzenie palcami, z zasłoniętymi oczyma, przy drobnej pomocy towarzysza/towarzyszki ;))) Oto zmysłowy, a wręcz lekko erotyczny deser ;)
SKŁADNIKI (na deser dla 2 osób):
PRZYGOTOWANIE:
Lody należy przygotować dzień wcześniej. Jest to masa jak na krem do dekoracji muffinek :)
Utrzeć serek przy użyciu trzepaczki elektrycznej, dodać cukier, esencję i cały czas ubijać. Dodać kremówkę i ubijać dalej razem przez około 10 minut. Masę zamrozić.
Kremówkę z cukrem umieścić w garnku i zagotować, by zaczęła bulgotać. Zdjąć z ognia i dodać kostki czekolady. Mieszać do utworzenia jednolitej masy, odstawić w chłodne miejsce, by masa stężała do konsystencji kremu i łatwo było ją formować przy użyciu rękawa cukierniczego. Jeśli będzie za twarda, można ją delikatnie ponownie podgrzać, mieszając przy tym energicznie, do uzyskania upragnionej konsystencji.
Kupując banany najlepiej wybrać niezbyt wygięte, średniej wielkości. Z ciasta francuskiego wyciąć 4 długie paski szerokości 1 cm i 4 paski szerokości 0,5 cm. Banany przeciąć na pół. Połówki owijać szerszym i węższym paskiem ciasta. Umieścić najlepiej pionowo, w natłuszczonej formie żaroodpornej i spryskać olejem w sprayu. Piec 20 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni C. Jeśli w międzyczasie banany się przewrócą, nic nie szkodzi - najważniejsze żeby ciasto zdążyło się już lekko podpiec :)
Na środku talerza przy użyciu papierowego szablonu (kartka papieru A5 z wyciętym na środku serduszkiem) drobnym sitkiem utworzyć dekorację z kakao. Umieścić na sercu upieczone banany (jak na zdjęciu). Przy użyciu rękawa cukierniczego wycisnąć krem czekoladowy, a specjalną łyżką gałkę lodów sernikowych.
Podawać z dekoracją z owoców kiwi, truskawkami oraz ziarenkami czekoladowymi.
* Lody można zastąpić kupnymi lub podać deser z bitą śmietaną, a zamiast kremu podawać z rozpuszczoną, gorzką czekoladą, rozlaną na talerzu lub podaną w małej kokilce.
* Podając deser na ciemnym talerzu, można zamiast serduszka z kakao utworzyć dekorację z cukru pudru.
SKŁADNIKI (na deser dla 2 osób):
- 2 banany (dojrzałe, jędrne, bez brązowych plamek)
- 8 pasków ciasta francuskiego
- 1 owoc kiwi
- 2 truskawki
- czekoladowe ziarenka kawowe mocca
- 100 ml śmietanki 30 %
- 100 g gorzkiej czekolady
- 2 łyżeczki cukru
- 2 łyżeczki gorzkiego kakao
- olej w sprayu
- 300 g serka President z wiaderka
- 160 ml zimnej śmietanki 30 %
- 1/2 szklanki cukru pudru
- 1 łyżeczka esencji waniliowej (lub kilka kropel aromatu)
PRZYGOTOWANIE:
Lody należy przygotować dzień wcześniej. Jest to masa jak na krem do dekoracji muffinek :)
Utrzeć serek przy użyciu trzepaczki elektrycznej, dodać cukier, esencję i cały czas ubijać. Dodać kremówkę i ubijać dalej razem przez około 10 minut. Masę zamrozić.
Kremówkę z cukrem umieścić w garnku i zagotować, by zaczęła bulgotać. Zdjąć z ognia i dodać kostki czekolady. Mieszać do utworzenia jednolitej masy, odstawić w chłodne miejsce, by masa stężała do konsystencji kremu i łatwo było ją formować przy użyciu rękawa cukierniczego. Jeśli będzie za twarda, można ją delikatnie ponownie podgrzać, mieszając przy tym energicznie, do uzyskania upragnionej konsystencji.
Kupując banany najlepiej wybrać niezbyt wygięte, średniej wielkości. Z ciasta francuskiego wyciąć 4 długie paski szerokości 1 cm i 4 paski szerokości 0,5 cm. Banany przeciąć na pół. Połówki owijać szerszym i węższym paskiem ciasta. Umieścić najlepiej pionowo, w natłuszczonej formie żaroodpornej i spryskać olejem w sprayu. Piec 20 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni C. Jeśli w międzyczasie banany się przewrócą, nic nie szkodzi - najważniejsze żeby ciasto zdążyło się już lekko podpiec :)
Na środku talerza przy użyciu papierowego szablonu (kartka papieru A5 z wyciętym na środku serduszkiem) drobnym sitkiem utworzyć dekorację z kakao. Umieścić na sercu upieczone banany (jak na zdjęciu). Przy użyciu rękawa cukierniczego wycisnąć krem czekoladowy, a specjalną łyżką gałkę lodów sernikowych.
Podawać z dekoracją z owoców kiwi, truskawkami oraz ziarenkami czekoladowymi.
* Lody można zastąpić kupnymi lub podać deser z bitą śmietaną, a zamiast kremu podawać z rozpuszczoną, gorzką czekoladą, rozlaną na talerzu lub podaną w małej kokilce.
* Podając deser na ciemnym talerzu, można zamiast serduszka z kakao utworzyć dekorację z cukru pudru.
poniedziałek, 6 lutego 2012
Bardzo czekoladowe naleśniki z serkiem waniliowym
Nie jestem wielką miłośniczką słodyczy - najbardziej lubię serniki :) Oto coś co zdecydowanie przypadło mi do gustu: lekki deser... nie za słodki, delikatny, rozpływający się w ustach. Bardzo prosty, ale dosyć efektowny. Mocno czekoladowe ruloniki naleśnikowe z kremowym serem i musem malinowym mogą być kluczem do niejednego serca ;)
Jeśli chcecie wersję dużo słodszą możecie zamiast owocowego musu podać ruloniki z syropem klonowym lub sosem toffi ;)
SKŁADNIKI (na 10 naleśników):
ciasto:
Czekoladę połamać na kawałki, umieścić w małym garnuszku wraz z masłem i rozpuścić w kapieli wodnej (kładąc jeden garnuszek na drugim, większym). Podgrzewać i mieszać do rozpuszczenia czekolady.
Do dużej miski wbić 2 jajka, dodać szczyptę soli, cukier puder oraz mleko. Zmiksować elektryczną trzepaczką. Rozpuszczoną czekoladę dodać do miski i cały czas mieszać. Dodać kakao oraz mąkę. Jeśli ciasto jest zbyt gęste dolać odrobinę mleka.
Serek zmiksować dokładnie przy użyciu blendera wraz z cukrem pudrem i ekstraktem waniliowym.
Patelnię o gładkiej powierzchni (najlepiej patelnię naleśnikową) rozgrzać i spryskać olejem. Wylewać po łyżce ciasta i smażyć z obu stron.
Na gotowych naleśnikach rozsmarować mniejszy okrąg serka - zostawiając po 1,5 cm od brzegu. Zwijać ściśle. Tak postąpić z wszystkimi naleśnikami. Zwinięte schłodzić przez 30 minut (w lodówce lub zimą - na balkonie :)), po czym pokroić na 2,5-3 cm kawałki. Podawać z sosem malinowym i listkami mięty.
* Świeże maliny można zmiksować, dodać cukier (ilość wg gustu) i odrobinę wody, podgrzewać do uzyskania konsystencji sosu.
* Można użyć mrożonych owoców, np malin, truskawek, wiśni i postąpić z nimi podobnie.
* Naleśniki można równie dobrze podawać złożone na pół, z serkiem i całymi owocami w środku, a z wierzchu udekorowane bitą śmietaną i sosem owocowym.
Jeśli chcecie wersję dużo słodszą możecie zamiast owocowego musu podać ruloniki z syropem klonowym lub sosem toffi ;)
SKŁADNIKI (na 10 naleśników):
ciasto:
- 2 jajka
- szczypta soli
- 300-320 ml mleka
- 3 łyżki cukru pudru
- 2 łyżki kakao
- 30 g masła 82%
- 1 tabliczka gorzkiej czekolady
- 100 g mąki pszennej
- olej w spray'u
- 500 g sera twarogowego półtłustego
- 5 łyżek cukru pudru
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (lub 2-3 krople aromatu)
- domowy sos malinowy (lub maliny+cukier)
- listki mięty
Czekoladę połamać na kawałki, umieścić w małym garnuszku wraz z masłem i rozpuścić w kapieli wodnej (kładąc jeden garnuszek na drugim, większym). Podgrzewać i mieszać do rozpuszczenia czekolady.
Do dużej miski wbić 2 jajka, dodać szczyptę soli, cukier puder oraz mleko. Zmiksować elektryczną trzepaczką. Rozpuszczoną czekoladę dodać do miski i cały czas mieszać. Dodać kakao oraz mąkę. Jeśli ciasto jest zbyt gęste dolać odrobinę mleka.
Serek zmiksować dokładnie przy użyciu blendera wraz z cukrem pudrem i ekstraktem waniliowym.
Patelnię o gładkiej powierzchni (najlepiej patelnię naleśnikową) rozgrzać i spryskać olejem. Wylewać po łyżce ciasta i smażyć z obu stron.
Na gotowych naleśnikach rozsmarować mniejszy okrąg serka - zostawiając po 1,5 cm od brzegu. Zwijać ściśle. Tak postąpić z wszystkimi naleśnikami. Zwinięte schłodzić przez 30 minut (w lodówce lub zimą - na balkonie :)), po czym pokroić na 2,5-3 cm kawałki. Podawać z sosem malinowym i listkami mięty.
* Świeże maliny można zmiksować, dodać cukier (ilość wg gustu) i odrobinę wody, podgrzewać do uzyskania konsystencji sosu.
* Można użyć mrożonych owoców, np malin, truskawek, wiśni i postąpić z nimi podobnie.
* Naleśniki można równie dobrze podawać złożone na pół, z serkiem i całymi owocami w środku, a z wierzchu udekorowane bitą śmietaną i sosem owocowym.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)











.jpg)



