Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walentynki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walentynki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 lutego 2013

Gulaszowy pikantny chłodnik

Zupa gulaszowa kojarzy się z kociołkiem, solidnym mięsnym 'wkładem', rozgrzewaniem i sytością. To jedno z takich dań, które trudno przyrządzić zupełnie inaczej... A może tylko wydaje się to niemożliwe? :)








Lubię eksperymentować z tymi najbardziej klasycznymi daniami - w nich drzemie największy potencjał, są najbardziej podatne na zmiany i modyfikacje :) Klasyczna węgierska zupa gulaszowa moim zdaniem nie musi być gorąca... więc podałam ją na zimno (z kostkami lodu), a zamiast wieprzowiny dodałam wędzonego kurczaka, który jest dużo bardziej lekki. Efekt rozgrzewający pozostał... zupa jest pikantna, a w towarzystwie mnóstwa drobnych dodatków (sery, trójkąciki tortilli) staje się prawdziwą ucztą :)


środa, 13 lutego 2013

Zupa cebulowo-ziołowa z kaczką

Francuska zupa cebulowa z kaczką. Pasuje? Oczywiście, że pasuje! Często robiłam zupę cebulową z ziemniakami, ziołami czy serem żółtym - czyli produktami, które zawsze są pod ręką.  Jednak tym razem wzbogaciłam ją takimi dodatkami jak kasza, kurki i kaczka, co sprawiło, że stała się daniem wyjątkowym, wręcz wykwintnym - jak z dobrej restauracji. Nie zapiekałam zupy z ciastem francuskim, jak podpowiada przepis, ale w zamian podałam maślane grzanki. Wszystkie dodatki okazały strzałem w dziesiątkę i idealnym dopełnieniem zupy.

























Przygotowanie tej zupy było dobrą okazją do zrobienia kolacji walentynkowej... Nie każdy ma możliwość wzięcia wolnego dnia w Walentynki, bo w naszej pracy to najgorętszy okres. Ale jak widać nie narzekamy :)

wtorek, 5 lutego 2013

Śniadanie = BAJGLE!

Kilka dni temu dopadła nas wielka ochota na bajgle :) Nie, same ich jeszcze nie piekłyśmy (to dopiero przed nami), ale całe szczęście coraz łatwiej je kupić. Są wyjątkowo wdzięcznym obiektem do tworzenia kompozycji miłych nie tylko kubkom smakowych, ale też oczom. "Bajglowa" kanapka może sprawić, że śniadanie będzie niezwykłe. Zwłaszcza takie dwuosobowe :)
























Poznajcie nasze dwie bajglowe kompozycje - dla niej i dla niego :) Na którego macie większą ochotę?

czwartek, 24 stycznia 2013

Placki ziemniaczane + śmietanowy sos z krewetkami

Od rana klaruje się kolejna zimowa zachcianka. Z masy smaków na plan pierwszy wychodzą: pieczony pstrąg, placki ziemniaczane, krewetki. Na wszystko mam ochotę. Co wybrać? Może jedno z drugim, drugie z trzecim, pierwsze z trzecim połączyć?
Łączę drugie i trzecie i powstaje kolejne, zupełnie niekaloryczne danie. W restauracji pewnie podano by je każdemu, by zachęcić do ponownej wizyty. "Danie dnia" - połączenie dwóch struktur, z których jedna wnika w drugą. Jedna chrupiąca, druga płynna, kremowa, a wewnątrz niej półchrupkie warzywa i jędrne krewetki. Zaczynam jeść i nie mogę przestać... a przecież muszę zostawić coś na jutro do pracy...
























Sos może Was zaskoczyć. Jest kremowy, trochę słodki i trochę pikantny (miłośnikom pikanterii mogę polecić dodanie szczypty chili - również świetnie się zgra). Gałka muszkatołowa i cynamon idealnie łączą się ze słodką śmietaną i bardzo pasują do krewetek. Do sosu można też dodać białe wino, dzięki czemu będzie bardziej podobny do tego (klik), ale nie jest to konieczne. Za to łyżeczka masła może zdziałać cuda... :)


środa, 15 lutego 2012

Alchemia i Amory w kuchni - dzień drugi



Warsztaty Alchemia i Amory w kuchni miały swoją smakowitą kontynuację w niedzielę (tutaj relacja z dnia pierwszego). Dla uczestników nie był już to bardzo intensywny dzień, bo część działań wyszła z kuchni, by trafić do młodszych odbiorców. Było kremowo i słodko. Zaczęło się od płynnej czekolady, pralinek z czekoladowym nadzieniem i apetycznej, czekoladowej fontanny...



Później odkrywaliśmy tajniki gotowania sous vide na przykładzie kurczaka i białej kiełbasy. Zafascynowani ciekłym azotem ze szczególną uwagą zamaczaliśmy w nim wszystko co było pod ręką (kremy, listki bazylii i mięty itd.). Uroki kuchni molekularnej przybliżał oczywiście przesympatyczny Jean Bos.
Mięsa gotowanego w hermetycznym woreczku w stałej temp. 62 stopni nie można rozgotować, pozostaje soczyste i nie oddaje niczego ze swojego smaku do wywaru... gotowanie metodą sous vide to ciekawy proces, który warto będzie jeszcze potestować (choć niestety wymaga specjalistycznego sprzętu, bo w domowych warunkach trudno przez długi czas gotować w niezmiennej temperaturze).



Kilka eksperymentów skutecznie zajęło naszą uwagę, ale trzeba było ugotować coś na obiad ;) Jean od rana przyrządzał ponownie królika po belgijsku, nam przydzielił dwukolorowy krem z dynii i brokułów - do samodzielnego przygotowania. Krem brokułowy miał być przyprawiony gałką muszkatołową, a krem dyniowy - szczyptą chilli. Razem stworzyły niezły duet na talerzu, choć poszczególne smaki miały swoich zwolenników i przeciwników ;)

Jednocześnie w piekarniku piekł się wiślany szczupak z awokado, koprem włoskim i cebulką autorstwa Zbyszka Kmiecia, gotowała się zupa, do której bazę stanowił podsmażony boczek z cebulą, fenkułem, peperoncino i masłem oraz piekła się karkówka w całości, przyprawiona jedynie solą, pieprzem i ziołami.



Oto jeszcze gorące (wszak zaparowane;)) efekty tych działań: karkówka, królik oraz ziemniaki posypane podsmażonym na oliwie, przyprawionym solą i pieprzem awokado - niecodziennym akcentem w codziennym dodatku do obiadu.





Nie zabrakło deseru... puszysty kokosowy krem, posypany suszonymi bratkami, pokropiony czekoladowym lub gruszkowym balsamico (którego nie ma w moim kieliszku - za szybko postanowiłam sfotografować ten piękny obiekt;)), przybrany plasterkiem truskawki i listkami mięty był delikatnym zwieńczeniem sytego posiłku...






Na zakończenie warsztatów, już po krótkiej sjeście smażyliśmy we fryturze krewetki w puszystym cieście z piwem... schodziły na bieżąco, więc nawet nie zdążyłam im zrobić zdjęcia w stanie ostatecznym. Niezła przekąska - zniknęła w mgnieniu oka ;)


Warsztaty w Chełmnie - mieście zakochanych były niesamowicie inspirujące... Bardziej niż w zeszłym roku alchemiczne (to zasługa Jeana) i kształcące (dzięki opowieściom Zbyszka i pana Hieronima). Mam przeczucie, że w przyszłym roku będzie równie, jeśli nie bardziej, magicznie ;)

Ps1.: Zapraszam na Fb Festiwalu Smaku w Grucznie - tam informacje o wszystkich działaniach festiwalowych i pozafestiwalowych :)

Ps2.: Serce od Heleny (jej fotograficzna koncepcja, ja tylko nadusiłam przycisk w odpowiednim momencie;))

wtorek, 14 lutego 2012

Polędwiczka z greckim nadzieniem

Pomysł przyrządzenia tej polędwiczki chodził za mną już od kilku dni. Wymaga trochę pracy - ale nakład pracy przynosi bardzo pozytywne i smaczne efekty. Feta, której słony smak zrównoważyłam mascarpone, ostra papryczka chilli i jędrne oliwki jako nadzienie do delikatnego mięsa to moja propozycja na przystawkę na przyjęcie lub kolację ;) Mięso najpierw "marynowane", a później zawinięte ściśle w folię i pieczone w dosyć niskiej temperaturze pozostaje soczyste, bardzo miękkie i ma piękny, delikatny kolor. Można je podać z sałatką, z kleksem lekkiego sosu (np. tzatziki - w greckim klimacie), dobrą musztardą lub - na ciepło z ziemniaczanymi piramidkami.


SKŁADNIKI:
  • 1 świeża polędwiczka wieprzowa 0,5 kg
  • grubo zmielony pieprz kolorowy
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • 20 oliwek zielonych
  • 20 oliwek czarnych
  • 1 mała papryczka chili
  • 2/3 kostki półtłustego sera feta
  • 1/2 pudełka serka mascarpone (ok. 125 g)
  • 1 cebulka
  • 2 ząbki czosnku
  • sól morska
do podania:
  • rukola
  • szynka szwarcwaldzka
  • gęsty sos balsamiczny
sałatka (na 1 porcję):
  • 1 pomidor
  • garść pomidorków koktajlowych
  • 1/2 małej cebulki
  • 1 łyżeczka orzeszków piniowych
  • sól, pieprz, odrobina natki pietruszki
  • 1 łyżeczka oliwy z oliwek + 1 łyżeczka octu balsamicznego
PRZYGOTOWANIE:
Polędwiczkę rozciąć ostrym, długim nożem do mięs. Na blacie rozłożyć płat mięsa i przykryć 4-krotnie złożoną folią spożywczą. Rozbić dobrze tłuczkiem, by powstał płaski, owalny mięsny płat bez dziur (ok. 0,5-0,7 mm grubości). Posmarować po całości odrobiną oliwy, oprószyć świeżo mielonym pieprzem i natką pietruszki.
Mascarpone wymieszać z fetą na gładką masę. Dodać drobno posiekana papryczkę (bez pestek) oraz połowę drobno pokrojonych oliwek. Wymieszać dokładnie. 2/3 farszu umieścić na polędwiczce wzdłuż dłuższego brzegu tworząc wąski pas (zachowując margines 2 cm przy końcach farszu), nastepnie dodać całe oliwki i przykryć resztą masy serowej, formując równy wałek. Tak przygotowaną można już zwijać, systematycznie posypując odrobiną soli i pieprzem. Całość nasmarować jeszcze oliwą, obłożyć plasterkami cebuli i czosnku i zawinąć szczelnie w folię spożywczą. Wstawić do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.
Piekarnik rozgrzać do temp. 180 stopni C. Polędwiczkę wyjąć ze stretchu i zawinąć ściśle w folię aluminiową. Umieścić w formie żaroodpornej i piec 15 minut. Wyjąć na chwilę (w tym czasie zmniejszyć temperaturę w piekarniku do 150 stopni), naczynie z zawiniętą polędwiczką włożyć do rękawa do pieczenia lub przykryć folią aluminiową. Piec w temp. 150 stopni przez 50 minut.
Po wyjęciu z piekarnika odczekać chwilę i wyjąć mięso z folii aluminiowej, usunąć czosnek i cebulę.. Lekko ciepłą polędwiczkę zawinąć w folię spożywczą i wstawić na noc do lodówki. Podawać na listkach rukoli jako przystawkę - pokrojoną w ukośne kawałki, zawinięte w plaster wędzonej szynki lub  pokrojoną w plastry jako dodatek na kanapki. Jest równie smaczna na ciepło, ale wtedy tak delikatne mięso ciężej jest pokroić, by plastry były ładne i estetycznie wyglądały.
Sałatka:
Z pomidorów ściąć wierzch, wydrążyć miąższ (nie będzie potrzebny). Małe pomidorki pokroić na połówki, wymieszać z piórkami cebuli, uprażonymi orzeszkami, oliwą, octem, doprawić do smaku. Podawać w miseczkach z pomidorów jako dodatek do polędwiczki.
* Sałatkę dekorowałam sałatą radicchio i rukolą. Zamiast oliwy i octu balsamicznego sprawdzi się sos miodowo-musztardowy.











Zupa-krem pomidorowy z chilli, imbirem i serkiem mascarpone

Dzień dobry w Walentynki ;) Tak, to już dzisiaj. Chyba wszyscy, którzy postanowili uniknąć tłumu w restauracjach mają już zaplanowane menu na kolację. Jeśli nie - oto prosta propozycja: pomidorowy krem z chilli, imbirem i serkiem mascarpone to wymarzone pierwsze danie na romantyczną kolację... Porcja w sam raz na dwie miseczki :)


SKŁADNIKI (dla 2 osób):
  • 1 litr wody
  • 1 łyżeczka soli morskiej
  • 3 ziarenka ziela angielskiego
  • listek laurowy
  • 1 marchewka
  • 2 puszki całych pomidorów 
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1/2 papryczki chilli
  • 3 cm korzeń imbiru, obrany
  • 1 łyżeczka suszonego lubczyku
  • miód - opcjonalnie do dosłodzenia
  • 2 łyżeczki serka mascarpone
  • do podania: grzanki z oliwą, solą morską i orzeszkami piniowymi oraz listek bazylii
PRZYGOTOWANIE:
Do małego garnka wlać 1 litr wody. Dodać sól, marchew, ziele oraz listek laurowy. Zagotować. Gotować 15-20 minut. W tym czasie na patelni rozgrzać oliwę, dodać plasterki czosnku, pomidory z puszki (wraz z sokiem), drobno posiekaną papryczkę (bez pestek) oraz starty imbir. Przesmażyć razem 10 minut. Zawartość patelni dodać do wywaru i gotować jeszcze 10 minut. Usunąć listki i ziele. Zupę zmiksować. Zestawić z ognia, dodać miód (jeśli wydaje nam się za kwaśna), lubczyk i wymieszać. Spróbować i jeśli będzie konieczne - dosolić.
Najlepiej podawać ciepłą (nie bardzo gorącą), z dodatkiem łyżeczki serka mascarpone, który złagodzi ostry smak i sprawi, że zupa będzie kremowa. Dekorować listkiem bazylii.
Jako dodatek proponuję grzaneczki z pszennej bagietki, posmarowane dobrą oliwą, posypane solą morską, zapieczone z orzeszkami piniowymi przez 3-4 minuty w piekarniku nagrzanym do 170 stopni.

Zmysłowy deser - banany w cieście francuskim, krem czekoladowy i lody sernikowe

Moc słodkich kalorii, towarzystwo kogoś kogo lubimy czy kochamy i apetyt na coś pysznego? Oto deser! Gorące i słodkie banany w cieście francuskim, gorzkie kakao dla zrównoważenia smaków, mocno czekoladowy krem, aksamitne lody sernikowe i owoce. Takie zestawienie może pobudzić zmysły :) Kontrast faktur, smaków, kolorów i temperatur na jednym talerzu! Polecam jeść widelczykiem i łyżeczką, jednak wszystkie chwyty są dozwolone... np jedzenie palcami, z zasłoniętymi oczyma, przy drobnej pomocy towarzysza/towarzyszki ;))) Oto zmysłowy, a wręcz lekko erotyczny deser ;)

SKŁADNIKI (na deser dla 2 osób):
  • 2 banany (dojrzałe, jędrne, bez brązowych plamek)
  • 8 pasków ciasta francuskiego 
  • 1 owoc kiwi
  • 2 truskawki
  • czekoladowe ziarenka kawowe mocca
  • 100 ml śmietanki 30 %
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 2 łyżeczki cukru
  • 2 łyżeczki gorzkiego kakao
  • olej w sprayu
lody:
  • 300 g serka President z wiaderka
  • 160 ml zimnej śmietanki 30 %
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej (lub kilka kropel aromatu)

PRZYGOTOWANIE:
Lody należy przygotować dzień wcześniej. Jest to masa jak na krem do dekoracji muffinek :)
Utrzeć serek przy użyciu trzepaczki elektrycznej, dodać cukier, esencję i cały czas ubijać. Dodać kremówkę i ubijać dalej razem przez około 10 minut. Masę zamrozić.
Kremówkę z cukrem umieścić w garnku i zagotować, by zaczęła bulgotać. Zdjąć z ognia i dodać kostki czekolady. Mieszać do utworzenia jednolitej masy, odstawić w chłodne miejsce, by masa stężała do konsystencji kremu i łatwo było ją formować przy użyciu rękawa cukierniczego. Jeśli będzie za twarda, można ją delikatnie ponownie podgrzać, mieszając przy tym energicznie, do uzyskania upragnionej konsystencji.
Kupując banany najlepiej wybrać niezbyt wygięte, średniej wielkości. Z ciasta francuskiego wyciąć 4 długie  paski szerokości 1 cm i 4 paski szerokości 0,5 cm. Banany przeciąć na pół. Połówki owijać szerszym i węższym paskiem ciasta. Umieścić najlepiej pionowo, w natłuszczonej formie żaroodpornej i spryskać olejem w sprayu. Piec 20 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni C. Jeśli w międzyczasie banany się przewrócą, nic nie szkodzi - najważniejsze żeby ciasto zdążyło się już lekko podpiec :)
Na środku talerza przy użyciu papierowego szablonu (kartka papieru A5 z wyciętym na środku serduszkiem) drobnym sitkiem utworzyć dekorację z kakao. Umieścić na sercu upieczone banany (jak na zdjęciu). Przy użyciu rękawa cukierniczego wycisnąć krem czekoladowy, a specjalną łyżką gałkę lodów sernikowych.
Podawać z dekoracją z owoców kiwi, truskawkami oraz ziarenkami czekoladowymi.
* Lody można zastąpić kupnymi lub podać deser z bitą śmietaną, a zamiast kremu podawać z rozpuszczoną, gorzką czekoladą, rozlaną na talerzu lub podaną w małej kokilce.
* Podając deser na ciemnym talerzu, można zamiast serduszka z kakao utworzyć dekorację z cukru pudru.

poniedziałek, 13 lutego 2012

Pizza caprese - pomidory, mozzarella, bazylia

To kolejna pizza, która powstała w naszej kuchni przy okazji Międzynarodowego Dnia Pizzy. Przepis na ciasto i sos, są takie same jak przy tej pizzy z owocami morza - zmieniają się tylko składniki na wierzchu. Trójkolorową sałatkę caprese znają chyba wszyscy - identyczne trio tworzące perfekcyjną kompozycję smakową i kolorystyczną można z powodzeniem zastosować na pizzy. W sezonie letnim, gdy pomidory są słodkie i pełne słońca byłaby chyba lepsza, ale i tak sam jej widok pobudzał nasze ślinianki ;) Przy obecnym zimowym klimacie tylko śnieżnobiała mozzarella dostosowała się do panującej na zewnątrz aury ;)

SKŁADNIKI (na 2 pizze średnicy 25-28 cm, na średnim cieście)
ciasto:
  • 30 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka cukru
  • 300 g przesianej mąki ( + do podsypywania)
  • 1 łyżeczka soli
  • 200 ml ciepłej przegotowanej wody (+ 3 łyzki do zaczynu)
  • 2 łyżki oliwy z oliwek (+ do wysmarowania)
sos:
  • 1 puszka całych pomidorów
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • sól, pieprz
  • 1 łyżeczka cukru
  • garść suszonych ziół (mix: tymianek, bazylia, bazylia czerwona, oregano)
wierzch:
  • 2 pomidory
  • 2 garści pomidorków koktajlowych
  • 200 g mozzarelli w kulce
  • świeże listki bazylii
  • sól morska, pieprz


PRZYGOTOWANIE:
Ciasto:
Drożdże pokruszyć w miseczce, dodać cukier i 3 łyżki ciepłej wody. Wymieszać i odstawić na 10 minut w ciepłe miejsce. W tym czasie do dużej miski przesiać mąkę. Do mąki wlać olej, nastepnie rozczyn drożdżowy oraz resztę wody. Wymieszać szybko drewnianą łyżką. Wyłożyć na blat i przez 5-7 minut zagniatać dłońmi elastyczne ciasto, podsypując mąką, by nie kleiło się do rąk. Powstałą kulę umieścić w misce, posmarować oliwą, przykryć ściereczką i odstawić na 60-90 minut w ciepłe miejsce, aż podwoi objętość.
Sos:
Na patelni rozgrzać oliwę, wrzucić posiekany czosnek i pomidory z puszki. Rozdrobnić je widelcem. Dusić do odparowania. Dodać koncentrat i zioła, wymieszać. Doprawić solą, pieprzem i cukrem.

Pomidory i mozzarellę pokroić w plasterki, pomidorki koktajlowe wystarczy na połówki. Osuszyć wszystko na ręcznikach papierowych.

Wyrośnięte ciasto podzielić na 2 części. Każdą rozwałkować drewnianym wałkiem, na oprószonym mąką blacie. Placki powinny być okrągłe, średnicy ok. 25-28 cm. Piekarnik nagrzać do temp 220 stopni. Na blasze umieścić papier do pieczenia i lekko oprószyć mąką. Pierwszą pizzę położyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Posmarować połową sosu (zostawiając margines 2-3 cm na brzegi, które można posmarować oliwą). Odstawić na 15 minut do podrośnięcia (lub 30 jeśli mamy czas). Wstawić do nagrzanego piekarnika. Podpiec 10 minut na jednej z górnych kratek (nie najwyższej).
Wyciągnąć, obłożyć pizzę plastrami pomidora, połówkami pomidorków i serem. Zapiekać jeszcze ok. 8 minut do momentu rozpuszczenia sera i zarumienienia brzegów ciasta. Podawać od razu. Przed podaniem posypać solą i pieprzem oraz dekorować listkami bazylii.
Od razu po ściągnięciu pierwszej pizzy z blachy, umieścić na niej drugą i piec tak samo jak z pierwszą. Czas pieczenia można nieco skrócić, ponieważ blacha jest już nagrzana.
















Pizza z owocami morza, świeżym ananasem i chili

Ta pizza powstała przy okazji Miedzynarodowego Święta Pizzy, które obchodzimy 9 lutego, jednak po intensywnej końcówce tygodnia i weekendzie dopiero dzisiaj mogę o niej napisać. Już na początku muszę z całą pewnością stwierdzić, że będzie powtórzona (i to nie za rok:)), bo jest przepyszna! Wszystkich, którzy nie lubią owoców morza miałaby szansę do nich przekonać:)
Rozmrożone krewetki, ośmiorniczki, małże, kalmary zamarynowałam wcześniej w mieszance oleju (z góry św. Wawrzyńca), cytryny i natki pietruszki. Nie straciły niczego ze swoich strukturalnych, ale i smakowych właściwości. Dzięki tej marynacie i krótkiemu przesmażeniu zostały soczyste. To dobra i sprawdzona już w praktyce rada, z której miałam okazję przy tym przepisie skorzystać (dziękuję :)) Przepis polecam nie tylko przy okazji Dnia Pizzy, ale także jako fajną wersję do przygotowania w domu bez okazji bądź też na walentynkową kolację... w końcu owoce morza, ananas i chilli to zgrane trio afrodyzjaków :) Smacznego!


SKŁADNIKI (na 2 pizze średnicy 25-28 cm, na średnim cieście)
ciasto:
  • 30 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka cukru
  • 300 g przesianej maki (+ do podsypywania)
  • 1 łyżeczka soli
  • 200 ml ciepłej przegotowanej wody (+ 3 łyżki do zaczynu)
  • 2 łyżki oliwy z oliwek (+ do wysmarowania)
sos pomidorowy:
  • 1 puszka całych pomidorów
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • sól, pieprz
  • szczypta cukru
  • garść suszonych ziół (tymianek, bazylia, bazylia czerwona, oregano)
wierzch:
  • 250 g mrożonej mieszanki owoców morza (małe krewetki, ośmiorniczki, małże, kalmary)
  • 200 g krewetek tygrysich
  • 1 cytryna, 1 łyżka natki pietruszki, 2 łyżki oleju - na marynatę do owoców morza
  • oliwa, sól, pieprz
  • 1/4 małego, dojrzałego świeżego ananasa
  • 1 mała papryczka chili
  • 150 g tartego sera mozzarella
PRZYGOTOWANIE:
Przygotowanie zacząć od owoców morza:
Najlepiej rozmrozić je dzień wcześniej. Mozna je rozmrozić na sitku, pod bieżącą, letnią wodą. Z dużych krewetek usunąć ogonki (wykręcić je) oraz jeśli jest widoczne jelito (czarny pasek) - zrobić nacięcie i usunąć nożykiem pod bieżącą wodą. Owoce morza odcedzić i zamarynować w oleju, posiekanej natce i soku z całej cytryny (można również wkroić pozostałą, sparzoną skórkę cytrynową).
* Jeśli nie macie czasu, od razu po rozmrożeniu można owoce morza umieścić w marynacie tylko na czas wyrastania ciasta.
Ciasto:
Drożdże pokruszyć w miseczce, dodać cukier i 3 łyżki ciepłej wody. Wymieszać i odstawić na 10 minut w ciepłe miejsce. W tym czasie do dużej miski przesiać mąkę. Do mąki wlać olej, nastepnie rozczyn drożdżowy oraz resztę wody. Wymieszać szybko drewnianą łyżką. Wyłożyć na blat i przez 5-7 minut zagniatać dłońmi elastyczne ciasto, podsypując mąką, by nie kleiło się do rąk. Powstałą kulę umieścić w misce, posmarować oliwą, przykryć ściereczką i odstawić na 60-90 minut w ciepłe miejsce, aż podwoi objętość.
Sos:
Na patelni rozgrzać oliwę, wrzucić posiekany czosnek i pomidory z puszki. Rozdrobnić je widelcem. Dusić do odparowania. Dodać koncentrat i zioła, wymieszać. Doprawić solą, pieprzem i cukrem.
Owoce morza:
Odcedzić mieszankę na sicie. Na patelni dobrze rozgrzać oliwę, wrzucić owoce morza i przesmażyć kilka minut (ok. 5 min.), by sok odparował. Doprawić solą i pieprzem.
Z ananasa odkroić liście i spód, obrać. Przekroić wzdłuż na pół i znów na pół. Usunąć zdrewniały środek a 1/4 pokroić na 3 mm paski. Resztę ananasa zafoliować i przechowywać w lodówce (zużyć do deseru :)))
Chilli pokroić w plasterki lub przekroić wzdłuż na pół, usunąć pestki a papryczkę drobno posiekać, najlepiej w ochronnych rękawiczkach :)

Wyrośnięte ciasto podzielić na 2 części. Każdą rozwałkować drewnianym wałkiem, na oprószonym mąką blacie. Placki powinny być okrągłe, średnicy ok. 25-28 cm. Piekarnik nagrzać do temp 220 stopni. Na blasze umieścić papier do pieczenia i lekko oprószyć mąką. Pierwszą pizzę położyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Posmarować połową sosu (zostawiając margines 2-3 cm na brzegi, które można posmarować oliwą). Odstawić na 15 minut do podrośnięcia (lub 30 jeśli mamy czas). Wstawić do nagrzanego piekarnika. Podpiec 10 minut na jednej z górnych kratek (nie najwyższej). Wyciągnąć, posypać serem, dodać owoce morza, plasterki ananasa, chili. Zapiec jeszcez 5-8 minut. Podawać od razu. Jakikolwiek sos w przypadku tej pizzy jest zbędny :)
Od razu po ściągnięciu pierwszej pizzy z blachy, umieścić na niej drugą. Postąpić tak samo. Czas pieczenia może sie nieco skrócić, poniewać blacha jest już nagrzana.

* Wybierając mieszankę, starajmy się zwrócić uwagę na to czy owoce morza są ładne, kształtne i bez dużej ilości glazury. Jeśli chodzi o krewetki, najlepsze będą duże - aby stworzyć kontrast wielkości i różnorodności struktur na naszej pizzy. Powinny być ładne, jędrne po rozmrożeniu, różowe i bez ciemnych przebarwień przy ogonkach!
* Najlepsza jest starta mozzarella lub inny ser, który dobrze się ciągnie :)







niedziela, 12 lutego 2012

Alchemia i Amory w kuchni - dzień pierwszy + carpaccio z awokado z krewetkami

Jak wyfiletować pomarańcze, jak sprytnie pozbyć się pestki z awokado, w jaki sposób podzielić królika, jak przyrządzić sztukę główną wiślanego szczupaka w całości i tym podobne mniej i bardziej skomplikowane tajniki kuchni miałam okazję poznać na weekendowych warsztatach "Alchemia i Amory w kuchni" w Hotelu Centralnym w Chełmnie. Było to poznanie nie tylko wzrokowe, ale również (a właściwie przede wszystkim) dotykowe i smakowe... po prostu niezła uczta dla zmysłów... :)


Po pierwsze dziękuję serdecznie organizatorom - Towarzystwu Przyjaciół Dolnej Wisły i Slow Food Convivium Gruczno, że mogłam w nich po raz kolejny brać udział. To było bardzo pozytywne i kształcące doświadczenie :) Warsztatowa grupa zgrała się bardzo szybko, a w tworzeniu dobrej atmosfery mieli swój udział prowadzący warsztaty - Jean Bos i Zbyszek Kmieć. Działo się sporo - i dlatego poszczególne dni warsztatów opiszę w dwóch częściach (drugim powodem jest to, że dnia pierwszego nie miałam aparatu i zdjęcia są "komórkowe" - z góry przepraszam za niezadowalającą jakość :)).

W pierwszym warsztatowym dniu królowały pomarańcze, awokado, cytryny, zioła (z lubczykiem na czele), króliki, krewetki i olbrzymi wiślany szczupak. Warsztaty zaczęły się od szczypty historii - dowiedzieliśmy się trochę o dziejach "szczupaka po polsku" - potrawy reprezentacyjnej dla staropolskiej kuchni, która pojawia się m. in. w starych niemieckich i czeskich książkach kucharskich.
Później rozniósł się zapach sycylijskich pomarańczy (z naturalnych upraw - więcej o nich i możliwości zamówienia ich do domu tutaj), które Jean uczył nas filetować. Posłużyły one do sosu do szczupaka i lekkiej sałatki na kolację.


Mieliśmy też możliwość spróbowania sycylijskich cytryn :)


Jean rozdzielił zadania w kuchni - część osób robiła jajka w koszulkach z lubczykowym pesto - lekko słodkim dzięki zawartości miodu. Uczucia konsumujących były mieszane, ale moim zdaniem to może być całkiem przyjemne danie śniadaniowe ;)


Następnie pokazał nam jak podzielić królika, który później był smażony i duszony z suszonymi śliwkami, dżemem truskawkowym, cebulą i chlebem posmarowanym musztardą... brzmi dziwnie? Może i tak, ale było pyszne! Królik wielkanocny (tudzież "królik po belgijsku") podany z puszystym puree był jednym z gwoździ programu. 


W tym samym czasie w wielkim, podłużny garnku dusił się olbrzymi wiślany szczupak, nad którym pieczę trzymał Zbyszek Kmieć. W tym daniu dużą rolę odegrały pomarańcze, których miąższ i sok stanowił bazę sosu. Proces duszenia wydobył kwaskową naturę owoców. Było smacznie, choć mnie brakowało tam trochę słodyczy :)


Wraz z Martą, Martą i Magdą miałyśmy za zadanie przyrządzenie makowego sufletu, którego wykonanie od początku było lekko utrudnione przez brak elektrycznego miksera... Ubijanie białek małą trzepaczką i ucieranie żółtek z cukrem sprawiło, że również dzisiaj w prawej ręce czuję niewielki ból. Suflet mimo wszystkich podjętych prób się nie udał i spektakularnie opadł, na co miało wpływ kilka czynników. Zjedliśmy go łyżeczkami prosto z foremek, bo smak nie zginął wraz z objętością. Myślę, że podejmę próbę zrobienia go w warunkach domowych - może mi się uda :)

Na kolację robiliśmy carpaccio z awokado (przepis poniżej), dwie proste sałatki z awokado, pomarańczami i piersią z kurczaka (najpierw przesmażoną, później upieczoną i pokrojoną w kostkę) i dwa rodzaje nadziewanego kurczakiem awokado.


Niesamowite nalewki pana Hieronima Błażejaka i wina musujące serwowane przez Zbyszka Kmiecia były idealnym zwieńczeniem pierwszego dnia warsztatów. Mogliśmy posmakować wiśniówki wraz z mocno korzennymi pierniczkami własnej roboty (z kiszonego ciasta!), aromatycznej imbirówki o zdrowotnych właściwościach, której jednym z "tajnych" składników był sok z brzóz, które pan Hieronim sam nacinał, czy porzeczkówki o smaku tak intensywnym, że choć nie był on zadowalający dla samego twórcy nam - degustatorom zdecydowanie przypadł do gustu ;)
Wiśniówka z pierniczkiem:


Na koniec, żeby ta relacja mogła i Wam posłużyć Walentynkowo - oto prosta przystawka zaproponowana przez Jeana Bosa. Jedyną trudnością - dla wszystkich, którzy nie mieszkają w największych miastach - jest kupno dużych, świeżych krewetek tygrysich. Jednak zastąpienie ich  mrożonymi nie powinno wpłynąć znacząco na jakość przystawki :)
Owoce morza + szczypta chilli = afrodyzjakowy wstęp do większego niż małe "co nieco" ;)

Carpaccio z awokado z krewetkami (4 porcje)
SKŁADNIKI:
  • 4 awokado
  • sok z cytryny
  • łyżka oliwy z oliwek
  • pieprz, sól
  • masło
  • 16 dużych, szarych krewetek
  • szczypta chilli
  • 1 cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
do dekoracji:
  • kiełki
  • pomidorki koktajlowe
  • krem z awokado
PRZYGOTOWANIE:
Awokado kroimy na dwie części, obieramy, następnie kroimy w bardzo cienkie plastry, układamy na talerzu i skrapiamy sokiem z cytryny. 
Krewetki obieramy ze skórki, oczyszczamy. Lekko polewamy oliwą, posypujemy pieprzem i szczyptą chilli (świeżych, szarych krewetek nie ma potrzeby solić!). 
Na roztopionym maśle szklimy cebulę i czosnek, dodajemy krewetki i smażymy max. 5 min, aż staną się różowe. Układamy krewetki obok awokado, dekorujemy kiełkami, pomidorkami cherry i opcjonalnie - kremem z awokado (zmiksowane awokado ze śmietaną, sokiem z cytryny, przyprawione solą, pieprzem i olejem chilli). Jean w przepisie podaje także koperek, którego nie używaliśmy na warsztatach, a który wydaje się całkiem dobrym pomysłem :)
Na warsztatach za smaczną dekorację posłużył nam także krem z papryki i pomidorów.


C.D.N.